Romelu Lukaku poza zasięgiem Monaco
Jeszcze niedawno mówiło się, że Romelu Lukaku może opuścić Napoli na rzecz AS Monaco. Belgijski snajper, doświadczony i dobrze znany w Europie, od dawna znajduje się na liście transferowej. Okazuje się jednak, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych włoskich dziennikarzy piłkarskich – Fabrizio Romano – stanowczo uciął spekulacje. Monaco wcale nie zamierza sprowadzać Lukaku, mimo iż Azzurri chcą natychmiast rozstać się ze swoim napastnikiem. Wygląda na to, że kariera Belga potoczy się zupełnie innym torem.
Jeszcze wczoraj wydawało się, że Romelu Lukaku może niedługo zawitać na stadionie AS Monaco, ale realia na rynku transferowym bywają zupełnie inne niż plotki. Belgijski napastnik niemal na pewno pożegna się z SSC Napoli już tego lata, bo obie strony chcą szybkiego rozstania. Z jednej strony sam piłkarz nie widzi już siebie w barwach Azzurrich, z drugiej – klub z południa Włoch nie chce dalej płacić jego wysokich zarobków.
Ostatnie doniesienia sugerowały, że Francuzi planują sięgnąć po doświadczonego snajpera, ale jak informuje Fabrizio Romano, ten scenariusz trzeba odłożyć do lamusa. Klub z Ligue 1 nie prowadzi ani nie planuje żadnych rozmów w tej sprawie, a temat Lukaku w kontekście Monaco został błyskawicznie ucięty.
"W tej chwili nie odbywają się żadne negocjacje AS Monaco z Romelu Lukaku i nie zapowiada się, by miały zostać rozpoczęte"
Wygląda więc na to, że Monaco nie zamierza walczyć o Belga. Sam piłkarz nie powinien narzekać na brak opcji – w grze pojawiła się nawet oferta zza oceanu od Atlanta United.
Lukaku trafił do Napoli z Chelsea za 30 mln euro w sierpniu 2024 roku i na Stadio Diego Armando Maradona miał być transferowym hitem. Jego rozdział w Serie A zakończył się jednak bladym wynikiem: w poprzednich rozgrywkach zagrał tylko pięć spotkań i zdobył jednego gola. Jego bilans mocno ucierpiał przez liczne kontuzje, które skutecznie wyeliminowały go na prawie cały sezon – na boisku spędził niespełna 250 minut.
Belg ma za sobą występy m.in. w Romie, Interze Mediolan, Manchesterze United czy Evertonie – wszędzie tam budził respekt siłą fizyczną i instynktem strzeleckim. Teraz jednak wszystko wskazuje, że kolejny klub w jego bogatym CV nie będzie miał francuskiej lokalizacji.