Pierwszoligowy klasyk w Warszawie na remis
Napięcie rosło od pierwszego gwizdka – już w 4. minucie Daniel Szczepan zmarnował okazję, by otworzyć wynik dla Ruchu. Polonia Warszawa podeszła do spotkania jako faworyt, ale po siedemdziesięciu minutach gry kibice byli świadkami dramatycznego zwrotu wydarzeń. Mimo problemów kadrowych gospodarze długo walczyli o utrzymanie zwycięskiej passy, jednak Niebiescy zdołali wywieźć swój pierwszy punkt w sezonie.
Na Konwiktorskiej zderzyły się dwa odmienne nastroje – gospodarze, mający za sobą zwycięskie końcówki, i Ruch Chorzów, który choć nie prezentował się źle we wcześniejszych kolejkach, wciąż pozostawał bez zdobyczy punktowej. Sytuację Polonii komplikowały kontuzje, a trener Waldemar Fornalik postawił na nieco odmienny skład, dając szansę m.in. młodzieżowcowi Mateuszowi Rosołowi.
Już na początku wystarczyła chwila dekoncentracji defensywy Polonii, by Daniel Szczepan znalazł się przed szansą, jednak napastnik Chorzowian uderzył nad bramką. Gospodarze szybko odpowiedzieli – Ilkay Durmus rozpędził się lewą flanką, dograł do Kostorza, lecz znów w decydującym momencie interweniował Nikodem Leśniak-Paduch. Spotkanie, choć toczone w dość wysokim tempie, długo nie przynosiło klarownych okazji bramkowych. Goście raz po raz szukali swoich szans po stałych fragmentach, jak wtedy gdy Leśniak-Paduch główkował minimalnie niecelnie po rzucie rożnym. Chwilę później groźną próbę z dystansu podjął Kacper Laskowski, zmuszając Mateusza Jelenia do sporego wysiłku.
W odpowiedzi Polonia przeprowadziła szybki atak – Durmus strzelał głową, ale Wrąbel zdołał odbić piłkę. Tuż przed przerwą Shuma Nagamatsu znakomicie zacentrował do Szczepana, którego główka obiła słupek. Po drugiej stronie boiska Simon Skrabb sprawdził Jakuba Wrąbla z rzutu wolnego – golkiper Ruchu nie dał się zaskoczyć.
Po zmianie stron gospodarze przejęli inicjatywę. Polonia częściej gościła pod polem karnym Niebieskich, ale brakowało im dokładności w decydującej fazie. I właśnie wtedy, gdy wydawało się, że miejscowi zdołają przełamać defensywę gości, piłkarze z Chorzowa przeprowadzili kontrę. Patryk Szwedzik zagrał z prawej strony, a po zamieszaniu piłka trafiła do Szymona Szymańskiego, który płaskim strzałem otworzył wynik.
Warszawiacy nie czekali długo z odpowiedzią. W 69. minucie po ewidentnym zamieszaniu w szeregach defensywnych Ruchu Dani Vega dograł do Durmusa, a ten precyzyjnym uderzeniem między nogami Wrąbla zdobył bramkę na wagę remisu.
Kilka minut później Ruch miał szansę na objęcie prowadzenia po uderzeniu Laskowskiego, lecz na posterunku znów był Jeleń. Gospodarze mogli przechylić szalę na swoją korzyść w 74. minucie, kiedy po strzale głową Dani Vega trafił w słupek. W końcówce pojawiło się na boisku kilku młodzieżowców, a chaos w szeregach obu ekip osiągnął apogeum.
W ostatniej akcji meczu Ruch mógł stracić wszystko – strzał głową Antoniego Kapusty zdołał jednak wybronić Jakub Wrąbel, czym zapewnił Niebieskim pierwszy punkt w tych rozgrywkach. Polonia natomiast po dwóch efektownych zwycięstwach musiała pogodzić się z końcem serii.
Polonia Warszawa – Ruch Chorzów 1:1 (0:0)
0:1 Szymon Szymański 62
1:1 Ilkay Durmus 69