Raków Częstochowa mocno zabiega o transfer Kamila Jakubczyka
Raków Częstochowa wchodzi do gry o Kamila Jakubczyka, którego w barwach Lecha Poznań raczej nie zobaczymy. „Raków chce mocniej niż Lech, który ma inne priorytety” – napisał Mateusz Janiak. Jakubczyk został uznany za wyróżniającego się pomocnika Arki Gdynia, a jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez rok, co może mieć wpływ na kwotę ewentualnego transferu. Sytuację skomentował też prezes gdynian, podkreślając, że klub nie zamierza łatwo rozstać się z zawodnikiem.
W barwach Lecha Poznań najpewniej nie zobaczymy Kamila Jakubczyka z Arki Gdynia. Mistrzowie Polski skupiają się na innych celach transferowych, a sytuację zamierza wykorzystać Raków Częstochowa.
Jak przekazał Mateusz Janiak, gra Jakubczyka w Ekstraklasie zwróciła na niego uwagę kilku klubów. 21-letni defensywny pomocnik od dłuższego czasu znajdował się na liście życzeń poznaniaków, jednak temat jego przejścia na Bułgarską ostatnio wyraźnie ucichł.
Prezes Arki Gdynia, Wojciech Pertkiewicz, przyznał, że klub nie rezygnuje z zawodnika za wszelką cenę: „Nawet jeśli Kamil Jakubczyk miałby odejść za rok za darmo, to jeśli nie dostaniemy teraz odpowiednich pieniędzy, wolimy, żeby jako solidny zawodnik pomógł nam w kolejnym sezonie w pierwszej lidze. Zatem: nie jest tak, że się pogodziliśmy z tymi odejściami, ale musimy się z tym liczyć”.
Na finiszu maja Mateusz Janiak informował, że Lech interesuje się Jakubczykiem, a transfer mógłby być „świetnym ruchem” ze strony Kolejorza. W praktyce jednak poznaniacy nie zdecydowali się podjąć rozmów na zaawansowanym poziomie, bo – jak podaje ten sam dziennikarz – mają inne plany na obecne okno transferowe.
To z kolei otwiera szeroko drzwi dla Rakowa Częstochowa, który podobno bardzo mocno zabiega o pozyskanie młodego pomocnika.
Obecna umowa Jakubczyka z Arką Gdynia obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku. To oznacza, że kwota odstępnego może być stosunkowo przystępna, co dodatkowo zwiększa szanse na realizację transferu. Nie zmienia to jednak podejścia władz Arki, które – mimo spadku do pierwszej ligi – starają się zatrzymać kluczowego zawodnika jeszcze na kolejny sezon.