Postecoglou przymierzany do sensacyjnego powrotu
Niespodziewane ruchy na rynku trenerskim – Ange Postecoglou, po błyskawicznym rozstaniu z Nottingham Forest, znów jest w centrum uwagi. Australijczyk, który wcześniej święcił triumfy w Celticu, teraz może wrócić na ławkę szkockiego giganta po nagłym odejściu Brendana Rodgersa.
Trudno uwierzyć, jak szybko futbol potrafi napisać własny scenariusz. Ange Postecoglou, jeszcze niedawno błyskawicznie zwolniony z Nottingham Forest, jest znów na ustach kibiców. Australijczyk z hukiem pożegnał się z angielskim klubem już po ośmiu meczach – nie wygrał ani jednego spotkania, a po porażce 0:3 z Chelsea decyzja o rozstaniu zapadła w niecałe 20 minut po końcowym gwizdku. Klub ogłosił rozstanie z trenerem 39 dni po jego zatrudnieniu.
Tak ostry zwrot wydarzył się po tym, jak właściciel klubu Evangelos Marinakis kompletnie stracił zaufanie do ławek trenerskich. Najpierw zdymisjonowany został Nuno Espirito Santo, mimo że poprzedni sezon zakończył się dla Forest upragnionym awansem do europejskich pucharów. Później przyszedł czas na Postecoglou, który miał być gwarantem zmian, ale Anglicy przeżyli kolejne rozczarowanie.
Obecnie na ławce Nottingham Forest siedzi Sean Dyche – niedawny szkoleniowiec Evertonu i Burnley. Dyche już zdołał poprowadzić Forest do zwycięstwa w europejskim starciu nad Porto, choć ligowy mecz z Burnley zakończył się niepowodzeniem. Mimo to, jak donosi Transfer News Live, Forest nie wyklucza kolejnych zmian trenerskich i już planuje zastąpić Dyche’a.
Właśnie w tym kontekście powróciło nazwisko Postecoglou. Tym razem jednak nie chodzi o powrót do City Ground. Według informacji Football Insider, Australijczyk ma szansę powrotu na ławkę Celticu – klub, w którym rozkwitła jego europejska kariera szkoleniowa. Szkoci od niedawna szukają menedżera po nagłym odejściu Brendana Rodgersa.
Rodgers miał fatalny początek sezonu i podjął decyzję o rozstaniu z zespołem. Dla Postecoglou byłby to powrót do miejsca, gdzie zdobywał mistrzostwo Szkocji dwa razy z rzędu i sięgnął po krajową potrójną koronę. Nic dziwnego, że z obozu Australijczyka płynie jasny sygnał – byłby gotów wrócić do Glasgow, by ponownie poprowadzić „The Bhoys”.