Motor chciał wyrwać Luquinhasa z Radomiaka. W Radomiaku się wściekli
Radomiak stanowczo zareagował na próbę wyrwania Luquinhasa przez Motor Lublin. Klub z Radomia zamknął temat transferu swojego lidera, a działania nieautoryzowanego pośrednika wzbudziły wśród władz coraz większe emocje. Motor rozważał sprowadzenie piłkarza, jednak plany legły w gruzach - Radomiak przekazał, że nawet milion euro nie zmieni ich decyzji.
Na kilka dni przed rozpoczęciem ligi atmosfera między Radomiakiem Radom a Motorem Lublin wyraźnie się zagęściła. Wszystko przez próby pozyskania Luquinhasa przez Motor, które opierały się jedynie na obietnicach jednego z pośredników. Według informacji, ten agent nie posiada licencji FIFA, mimo że zapewniał Motor, że Brazylijczyka można wyciągnąć z Radomiaka niemal za darmo. Jego argumentem miały być potencjalne zaległości finansowe w klubie i szansa rozwiązania kontraktu z winy pracodawcy, co miało otworzyć drzwi do swobodnego transferu.
Szybko okazało się, że o żadnej furtce nie ma mowy. Jeśli Motor Lublin rzeczywiście pragnąłby mieć Luquinhasa u siebie, musiałby za niego zapłacić pełną cenę, a Radomiak jasno zaznaczył, że nie zamierza sprzedawać swojego lidera. Klub z Radomia wyraźnie zakomunikował zarówno zawodnikowi, jak i jego rzeczywistemu menedżerowi – z którym pośrednik również próbował kontaktu – że nie ma mowy o przeprowadzce przed końcem sezonu.
O ile Luquinhas nie nalega na zmianę barw, to wiadomo, że wizja dłuższego kontraktu kusi każdego piłkarza. Radomiak jednak nie zamierza negocjować – wszelkie rozmowy o transferze zamknięto i obie strony tę decyzję przyjęły. W Radomiaku można było usłyszeć, że podejście Motoru – który, sugerując się zapewnieniami pośrednika, wierzył w możliwość transferu za symboliczną kwotę – zdecydowanie się klubowi nie podobało.
Jak przekazano wprost: Radomiak nie sprzeda Luquinhasa nawet za milion euro. Liczy się już nie tylko kasa, ale też podejście Motoru do całej sprawy. W Motorze zresztą od początku mieli wątpliwości co do realności przeprowadzenia takiego ruchu bez kosztów. Według informacji Weszło, klub z Lublina rozważał możliwość transferu wyłącznie w przypadku, gdyby formalności rzeczywiście pozwalały na sprowadzenie zawodnika właściwie za darmo.