Miłosz Kozak na cenzurowanym w Śląsku Wrocław
Miłosz Kozak, którego Śląsk Wrocław pozyskał latem, nie zdołał przekonać do siebie władz klubu podczas rundy jesiennej. Po przesunięciu do rezerw rozpoczęła się gra nerwów o jego przyszłość – prezes Remigiusz Jezierski przyznaje wprost, że rozmowy z zawodnikiem i jego agentem są wyjątkowo napięte. Kozak ma umowę obowiązującą do 2027 roku, ale nie zagra raczej ani minuty w nadchodzącym meczu. Czy pomocnik opuści klub już wkrótce?
Latem poprzedniego roku Śląsk Wrocław zdecydował się ściągnąć Miłosza Kozaka, licząc na konkretne wzmocnienie linii pomocy. W praktyce rundy jesiennej oczekiwania rozmijały się jednak z rzeczywistością – 28-latek zdołał zdobyć zaledwie jednego gola i dorzucił do tego równie skromną asystę w 15 spotkaniach.
Zimą coś ewidentnie się wypaliło – Kozak został oddelegowany do drugiej drużyny, a jego występ przeciwko Ruchowi Chorzów od samego początku wydawał się wykreślony z planów trenera. W kuluarach zagrzmiało, że klub szuka rozwiązania najszybciej jak się da.
Napiętą sytuację potwierdził prezes Śląska, Remigiusz Jezierski, podkreślając w rozmowie ze Śląsknet.com, że rozmowy z pomocnikiem i jego agentem do najprostszych zdecydowanie nie należą: „Były pierwsze rozmowy i nasza propozycja rozwiązania kontraktu, ale na ten moment mogę tylko powiedzieć, że negocjacje prowadzone przez dyrektora sportowego Rafała Grodzickiego z Miłoszem i jego agentem są trudne”, jasne słowa prezesa idealnie oddają atmosferę wokół tej sprawy.
Warto przypomnieć, że jeszcze sezon wcześniej Kozak grał dla Ruchu, gdzie w 28 meczach wbił pięć goli i identyczną liczbę razy asystował kolegom. Nie bez powodu oczekiwania we Wrocławiu rozbudzono, lecz w barwach Śląska liczby nie powalały, a dynamika wokół przyszłości piłkarza tylko to podkreśla.