Michal Sevcik o transferze do Legii: decyzja zapadła błyskawicznie
– Gdy dowiedziałem się, że Legia mnie chce, to zdecydowałem się w sekundę – mówi Michal Sevcik, który niedawno dołączył do Legii Warszawa. Piłkarz opowiada o pierwszym treningu, debiutanckim golu w sparingu z Radomiakiem oraz o różnicach w stylu gry w Polsce i Czechach. Sevcik wskazuje również, na jakiej pozycji na boisku czuje się najlepiej.
Michal Sevcik nie zwlekał długo z decyzją o przeprowadzce do Legii Warszawa. Przyznał, że o wyborze nowego klubu zadecydował niemal natychmiast, gdy tylko usłyszał o zainteresowaniu ze strony warszawskiego zespołu. – Gdy dowiedziałem się, że Legia mnie chce, to zdecydowałem się w sekundę – zdradził po jednym z pierwszych treningów.
Nowy pomocnik Legii już zdążył zadebiutować w sparingu z Radomiakiem. Wszedł na boisko na 45 minut i od razu wpisał się na listę strzelców, chociaż jak sam stwierdził, warunki nie należały do najłatwiejszych. – W poniedziałek odbyłem pierwszy trening, który był dla mnie ciężki, bo wcześniej miałem kilka dni wolnego z powodu przeprowadzki. We wtorek rozegrałem pierwszy mecz, spędziłem na boisku 45 minut. Trudno się biegało, warunki pogodowe też były wymagające, ale starałem się jak najbardziej pomóc drużynie i strzeliłem pierwszego gola. To miłe – podsumował swoje pierwsze chwile z drużyną.
Po przyjeździe do Warszawy Sevcik szybko zetknął się ze stylem pracy trenera Marka Papszuna i od razu poczuł różnicę względem dotychczasowych doświadczeń. Podkreślił, że w Polsce oczekuje się od zawodników znacznie większej agresji i zaangażowania: – Trzeba być bardziej agresywnym, biegać więcej i szybciej, wywierać presję na rywalach – opisuje różnice w podejściu do treningów.
Zapytany o ulubioną pozycję na boisku, nowy piłkarz Legii nie miał wątpliwości. Najlepiej czuje się jako typowa „dziesiątka”, ale elastycznie podchodzi do zadań, mogąc wystąpić także wyżej ustawioną „ósemką” czy na skrzydle.