Papszun szczerze o transferach w Legii Warszawa. „Nie ma żadnej opcji”
Legia Warszawa notuje kolejne wygrane w sparingach, ale sytuacja kadrowa wciąż budzi emocje. Marek Papszun nie ukrywa, że najbliższym czasie klub nie planuje nowych transferów. "Na dziś nie należy się spodziewać żadnego ruchu do Legii" – zaznaczył szkoleniowiec, jednocześnie nie wykluczając odejść. Stołeczny zespół musi więc mierzyć się z ograniczeniami budżetowymi i ubytkami ważnych graczy — pytanie, jak przełoży się to na wyniki w nowym sezonie?
Legia Warszawa kontynuuje zwycięską passę podczas letnich przygotowań, ale temat transferów powraca nieustannie. Po zakontraktowaniu pięciu piłkarzy – Zorana Arsenicia, Łukasza Zjawińskiego, Ivana Brkicia, Roberta Deziela Jr. i najświeższego z nich, wypożyczonego ze Sparty Praga Michala Sevcika – kibice czekali na kolejne ruchy kadrowe. Tymczasem sytuacja mocno się skomplikowała.
Z drużyną pożegnali się kluczowi zawodnicy, jak Jean-Pierre Nsame, Radovan Pankov czy Juergen Elitim. W dodatku Marek Papszun nie ukrywa, że Legii nie stać na szeroki skład i klub funkcjonuje w warunkach wyraźnej presji budżetowej. Szkoleniowiec podkreślił, że obecnie nie przewiduje nowych wzmocnień ani rozbudowania kadry o kolejne nazwiska.
– Teraz nie mamy żadnej opcji transferowej. Na dziś nie należy się spodziewać żadnego ruchu do Legii. A w drugą stronę? Zawsze jest to możliwe. Wiemy, jaka jest sytuacja. Wszystko może się wydarzyć w tym kontekście. (…) Każdy trener pewnie powie, że brakuje jakichś zawodników, ale potrafię się dopasować. Nie narzekam na kadrę. Wiadomo, musi być kompatybilność z celami klubu. Jeżeli klub ma ambicje, to też musi mieć określony poziom kadry. Mam ambicje, by wygrywać. Na pewno rozmawiamy na ten temat i wskazuję, jakie ruchy powinniśmy zrobić, ale nie jest to takie proste
Papszun zdaje sobie sprawę z ryzyka, że jeszcze przed zamknięciem okna transferowego może stracić kolejnego gracza. Klub funkcjonuje więc pod presją: z jednej strony nie ma możliwości szerokiego wzmacniania, z drugiej – trzeba utrzymać minimum sportowe, by nie stracić kontaktu z ligową czołówką. Trener podkreślił jednak, że stara się dopasować do realiów, nie narzeka na kadrę i liczy, że wspólnie uda im się sprostać oczekiwaniom kibiców.