Los Barkovskiyego w rękach Piasta. Klub zna cenę wykupu napastnika
Piast Gliwice znalazł się przed kluczowym wyborem dotyczącym przyszłości Germana Barkovskiyego. Białoruski napastnik, który obecnie jest tylko wypożyczony z Puszczy Niepołomice, zdobył dla Piasta już kilka ważnych goli, ale to nie koniec emocji – do końca maja gliwicki klub musi zdecydować, czy wykupi zawodnika. Goal.pl dotarł do szczegółów umowy: na stole leży konkretna kwota, a czasu pozostało coraz mniej. Czy Barkovskiy na dłużej zostanie na Śląsku?
W Gliwicach robi się coraz goręcej, bo German Barkovskiy lada moment może zmienić barwy klubowe – albo zostać, albo wrócić do Puszczy Niepołomice. Białoruski napastnik przez ostatnie miesiące był jednym z ciekawszych graczy Piasta, choć na boisku nie zawsze błyszczał skutecznością, zebrawszy odrobinę ponad cztery bramki w sezonie. Jak donosi Goal.pl, przed działaczami ze Śląska stoi poważna decyzja – czy wyłożyć konkretne pieniądze na wykup tego zawodnika?
Obecny kontrakt Barkovskiyego to jedynie wypożyczenie, a za kulisami już od dawna mówi się o możliwym transferze definitywnym. Piast dostał jasne warunki – jeśli zdecyduje się zatrzymać napastnika u siebie, musi do końca maja przelać na konto Puszczy ponad 400 tysięcy euro. Niby spora kwota jak na realia Ekstraklasy, ale w tej lidze nie takie rzeczy już widzieliśmy.
Białorusin zagrał dla Piasta łącznie w 29 spotkaniach ligowych w tym sezonie, zdobywając 4 gole i dokładając asystę. Do tego doszły dwa mecze i jedno decydujące podanie w Pucharze Polski. Zresztą jego cała przygoda w Ekstraklasie to już 44 mecze, 7 bramek i 4 asysty – liczby, które nie rzucają na kolana, ale pokazują pewien potencjał.
Ciekawostką jest fakt, że Barkovskiy ma kontrakt z Puszczą ważny do lata 2028 roku. W kadrze Białorusi środkowy napastnik również już się pokazał, występując w piętnastu meczach i trafiając do siatki dwukrotnie. Ruch Piasta będzie więc nie tylko decyzją sportową, lecz także finansową – i to taką, którą trzeba podjąć błyskawicznie, bo czas leci nieubłaganie.