Leonardo Rocha pożegnał Zagłębie Lubin
Leonardo Rocha postawił sprawę jasno: mimo chęci pozostania w Zagłębiu Lubin, klub nie zdecydował się na jego transfer. Jeszcze niedawno wydawało się, że Portugalczyk zostanie w Lubinie po świetnej jesieni, lecz warunki postawione przez Raków Częstochowa okazały się nie do zaakceptowania. Wpis napastnika znaczy jedno – rozdział z Miedziowymi zostaje zamknięty.
Leonardo Rocha, który tej zimy musiał opuścić Zagłębie Lubin, nie kryje rozczarowania – napastnik oficjalnie pożegnał kibiców, zamykając długą sagę transferową, która rozpalała wyobraźnię sympatyków Miedziowych przez ostatnie tygodnie.
Kilka miesięcy po transferze do Rakowa Częstochowa, Portugalczyk trafił do Lubina na wypożyczenie. W barwach Zagłębia rozbłysnął na nowo – w rundzie jesiennej uzbierał osiem bramek i asystę w 16 spotkaniach. Wszystko wskazywało na to, że ściągnięcie Rochny okazało się strzałem w dziesiątkę, a atmosfera wokół klubu faktycznie się poprawiła. Zimą jednak Raków, po odejściu Marka Papszuna i perspektywie utraty Jonatana Brunesa, postanowił skrócić wypożyczenie napastnika. Zagłębie stanęło przed szansą wykupienia Rocha za 900 tysięcy euro. Tyle że właśnie ta kwota okazała się przeszkodą nie do przeskoczenia dla zarządu z Lubina. Rozmowy próbowały jeszcze wrócić na tory, lecz żaden kompromis nie padł na stole – ani Raków nie zmienił oczekiwań, ani Zagłębie nie podniosło swojej oferty.
Ostatnia nadzieja zgasła, kiedy Leonardo Rocha sam zwrócił się do kibiców. Portugalczyk nie owijał w bawełnę – napisał jasno, że mimo chęci pozostania i gotowości do zaakceptowania warunków, klub nie podjął decyzji o transferze. Tak, to jeden z tych momentów, gdy piłkarzowi pozostaje tylko zaakceptować reguły rządzące futbolem.
„Niestety, nawet jeśli chciałem pozostać i zaakceptować wszystkie proponowane warunki, klub zdecydował się zrezygnować z transferów. To element piłki, nawet jeśli bolesny, akceptuję tę decyzję, ale nie ukrywam smutku z powodu odejścia. Wierzyłem, że mogę dać z siebie jeszcze wiele”