Karbownik do Widzewa? Transfer mało prawdopodobny
Michał Karbownik, który w tym sezonie bronił barw Herthy Berlin w 2. Bundeslidze, trafił na radar Widzewa Łódź. Klub z Ekstraklasy sonduje powrót 25-letniego obrońcy do Polski, ale rozmowy szybko napotkały przeszkody finansowe. Karbownik, znany z występów w kadrze i pracy z trenerem Aleksandarem Vukoviciem w Legii, raczej nie wróci do kraju tego lata.
Michał Karbownik wciąż pozostaje na ustach działaczy Widzewa Łódź, którzy tego lata szukają wzmocnień na lewej stronie defensywy. Temat powrotu czterokrotnego reprezentanta Polski do rodzimej ligi pojawił się tuż po zakończeniu jego kontraktu z Herthą Berlin – umowa wygasa z końcem czerwca, więc piłkarz mógłby być dostępny bez odstępnego.
Sezon 2023/24 w barwach Herthy był dla Karbownika całkiem udany. Wystąpił aż w 26 spotkaniach ligowych, a niemieckie media pozytywnie oceniały jego dyspozycję, szczególnie pod koniec rozgrywek. Nic więc dziwnego, że zainteresowanie pojawiło się także w kraju.
Widzew rzeczywiście rozważał sprowadzenie Karbownika i kontaktował się z ludźmi z jego otoczenia. Szybko jednak pojawiła się przeszkoda nie do przeskoczenia – według informacji Meczyki.pl wymagania finansowe zawodnika okazały się zbyt wygórowane. Klub z Łodzi nie był w stanie sprostać oczekiwaniom 25-latka, dlatego temat upadł na wstępnym etapie.
Karbownik mógłby rozwiązać problem, który powstał po odejściu Samuela Kozlovsky’ego – lewą obronę w końcówce sezonu musiał obsadzić zawodnik, który już pożegnał się z zespołem i odszedł do Slovana Bratysława. Wydaje się jednak, że lukę klub spróbuje załatać w inny sposób. W Widzewie oczekuje się powrotu Diona Gallapeniego, wypożyczonego ostatnio do Wisły Płock, której nie stać na wykup. Być może do pełni sił wróci także Christopher Cheng, choć zmagał się ostatnio z urazem.
Ciekawostką jest, że Karbownik dobrze zna się z Aleksandarem Vukoviciem, obecnym trenerem Widzewa – obaj współpracowali za czasów gry Polaka w Legii Warszawa. Później odszedł do Brighton, był wypożyczany do Olympiakosu i Fortuny Duesseldorf, aż trafił do Berlina.