Igor Jovićević szybko znajdzie pracę po zwolnieniu z Widzewa?
Niedawne rozstanie Igora Jovićevicia z Widzewem Łódź natychmiast wywołało medialne spekulacje na temat jego dalszych losów. Choć pojawiły się doniesienia o zainteresowaniu ze strony Karpat Lwów, dziennikarze z Ukrainy studzą emocje: nie wpłynęła żadna oficjalna oferta, a powrót Chorwata do pracy na Ukrainie wydaje się mało prawdopodobny z kilku powodów.
Igor Jovićević od niedawna pozostaje bez pracy po tym, jak rozstał się z Widzewem Łódź. Jego kadencja zakończyła się po porażce w Pucharze Polski z GKS-em Katowice. Widzew przejął Aleksandar Vuković, a nazwisko Chorwata ponownie zaczęło przewijać się w medialnych spekulacjach.
Niemal natychmiast pojawiły się plotki o zainteresowaniu ze strony Karpat Lwów. Kanał „Byy-bizhy” na Telegramie przekazał, że „Karpaty Lwów prowadzą negocjacje z Igorem Jovićeviciem. Proces rozpoczął się natychmiast po opuszczeniu przez Chorwata Widzewa. Obecnie trwają negocjacje, decyzja nie została jeszcze podjęta”.
Dla Jovicevicia powrót do Karpat oznaczałby niejako zamknięcie pewnego rozdziału – trener prowadził już lwowski zespół jako tymczasowy szkoleniowiec w latach 2014-2015. W kolejnych latach był również trenerem Dnipro-1 (2020–2022) i Szachtara Donieck (2022/23).
Ukraiński dziennikarz Mychajło Spiwakowski, w programie „TaToTake”, ustawia jednak sprawę w zupełnie innym świetle. Twierdzi, że „nie wpłynęła żadna oferta” i wskazuje dwa kluczowe powody, przez które rozmowy mogą w ogóle nie ruszyć.
Słyszałem, że nie wpłynęła żadna oferta. Po pierwsze – relacje personalne. Dyrektor generalny Karpat, Andrij Rusol, pracował z Jovićeviciem w Dnipro-1, a po rozstaniu doszło do sądowego sporu o odszkodowanie, który trener wygrał.
Spiwakowski podkreśla też drugi czynnik. Chodzi o brak realnego zainteresowania ze strony Jovicevicia powrotem na Ukrainę i wysokie oczekiwania finansowe, na które Karpaty nie byłyby przygotowane. „Jovicević nie wyrażał jakiegoś pragnienia, by wracać do Ukrainy” – dodał dziennikarz. Tym samym medialny szum wokół powrotu Chorwata do lwowskiego klubu na razie nie przekłada się na żadne konkretne ruchy ze strony Karpat.