Ernest Muçi rozczarowuje w Turcji. Wróci do Polski?
Ernest Muçi, który zapowiadał się na wzmocnienie Trabzonsporu, zdecydowanie nie radzi sobie w tureckiej lidze – Albanczyk nie tylko nie zdobył jeszcze bramki i nie miał asysty, ale też został odsunięty od kadry narodowej. Ostatnia decyzja selekcjonera była dla niego „szokiem”, a kolejne rozczarowujące występy wzmacniają plotki o możliwym powrocie do Legii Warszawa.
Ernest Muçi miał być „strzałem w dziesiątkę” dla Trabzonsporu, lecz rzeczywistość okazała się mniej łaskawa. Albańczyk, który swego czasu był bohaterem transferu do Beşiktaşu za dziesięć milionów euro, utknął na peryferiach tureckiego futbolu. Po okresie pełnym obietnic i medialnych doniesień o szybkiej karierze w Anglii, dziś piłkarz zmaga się nie tylko z brakiem formy, ale i utratą miejsca w narodowej reprezentacji.
Przygoda Muçiego w Legii Warszawa nie była spektakularna, choć potrafił błysnąć – zwłaszcza gdy wykańczał akcję przeciwko Aston Villi w Lidze Konferencji UEFA. Właśnie takimi jednorazowymi popisami wywołuje się transferowe zamieszanie. Dla samego zawodnika przeprowadzka do Beşiktaşu miała być trampoliną do wielkiej piłki, lecz w praktyce od kilku miesięcy Albańczyk nie jest nawet rezerwowym wartym uwagi kibiców.
Pod wodzą Fatiha Tekke w Trabzonsporze sytuacja nie zmieniła się na lepsze. Choć trener wciąż daje mu kolejne szanse, cierpliwość fanów powoli się kończy – bilans Albanczyka po czternastu występach w tym sezonie to zero goli i zero asyst. Ciężko się dziwić frustracji, skoro nawet selekcjoner Sylvinho pominął skrzydłowego w ostatnich powołaniach, czym – jak donosi „Takvim” – „szokował” samego zawodnika.
Trabzonspor zagwarantował sobie możliwość wykupu skrzydłowego za 8,5 miliona, ale – patrząc na jego dorobek – można powiedzieć, że to raczej nie nastąpi. Klub nie widzi w nim inwestycji na przyszłość, a Beşiktaş nie zamierza czekać do końca ważnego do czerwca 2027 roku kontraktu. W tej sytuacji wraca temat ewentualnego powrotu do Legii Warszawa, bo letnie okienko przyniosło już podobne plotki. Dziś nikt tego nie przesądzi, ale sytuacja Muçiego zmienia się z każdym kolejnym meczem, który przechodzi mu kompletnie obok nosa.