Dlatego Flick sięga po Gordona. "Wszystko robi na pełnych obrotach"
Flick i Deco zaskoczyli kibiców Barcy – celem transferowym stał się Anthony Gordon prosto z Newcastle. Wbrew wcześniejszym doniesieniom o poszukiwaniach klasycznej „dziewiątki”, Blaugrana postawiła na dynamicznego skrzydłowego. Co chce osiągnąć nowy trener, sięgając po tego 25-latka? Według futbolowego analityka Fermína Suáreza, Gordon wnosi niebywałą energię zarówno w grze bez piłki, jak i z piłką, a jego sposób poruszania się na lewej flance może ożywić pressing i dynamikę ataków Barcy. Jednak już teraz pojawiają się wątpliwości: czy ten profil i liczby są warte nawet 80 mln euro, jakie klub może zapłacić?
Fani Barcelony lubią niespodzianki, ale tego wielu się nie spodziewało. Klub zamiast wyczekiwanej typowej „dziewiątki” – z nazwiskami Joao Pedro i Juliana Alvareza na celowniku – niespodziewanie skierował wzrok na lewe skrzydło Newcastle United. Anderson da Souza, znany jako Deco, podobno działał z ogromnym wyczuciem i prędkością, dogadując się z Anthonym Gordonem – 25-letnim Anglikiem będącym jednym z najbardziej elektryzujących skrzydłowych Premier League.
Według hiszpańskich doniesień, w ostatnich tygodniach miało dojść do kilku spotkań, choć sprawa długo wydawała się letnia. Jednak dość nagle, priorytety się zmieniły. Wszystko dlatego, że Hansi Flick, nowy szkoleniowiec Barcelony, wspólnie z Deco postanowili postawić na szybkość, pressing i dynamiczną grę. Nie tylko klasyczny napastnik miałby być antidotum na powolność Blaugrany – pojawił się apetyt na nowe rozwiązania na skrzydle.
Analityk futbolu Fermín Suárez, cytowany przez Sport.es, tłumaczy powody zainteresowania Barcy właśnie tym graczem. Zwraca uwagę na "żywiołowość, jaką Gordon prezentuje zarówno z piłką, jak i bez niej. To zawodnik potrafiący mocno naciskać na rywali, wykonujący mnóstwo powtórzonych sprintów, grający szeroko, a przy tym równie groźny w głębi pola". Najlepiej czuje się na lewym skrzydle, z którego wchodzi do środka – choć zdaniem Suareza nie jest tak błyskotliwy technicznie jak Raphinha, to zalicza mniej strat i chętniej współpracuje z kolegami.
Wszystko robi na pełnych obrotach, bywa ustawiany nawet jako fałszywa „dziewiątka”, choć to nie jego nominalna pozycja
Czy mógłby rzeczywiście zastąpić środkowego napastnika? Suárez przekonuje, że "Gordon porusza się szybko, potrafi zagrać bliżej środka, ale nie daje gwarancji typowego rozgrywania i zejść do drugiej linii. W jego grze dominuje szukanie przestrzeni i gra kombinacyjna – to może być plusem, lecz nie wiadomo, jak odnajdzie się w zupełnie innym stylu".
Nie można mu jednak odmówić progresu – z każdym sezonem jest coraz ważniejszy. Najlepiej pokazał się w Evertonie, potem Newcastle, a grając dla reprezentacji U-21 sięgnął po mistrzostwo Europy. W ostatniej edycji Ligi Mistrzów strzelił aż cztery gole w eliminacjach z Karabachem i zakończył rozgrywki z dziesięcioma trafieniami – o ile, jak zauważa ekspert, nie jest klasycznym snajperem, tak na skrzydle daje liczby.
Zawsze jednak pojawia się kwestia ceny. Gordon przeszedł do Newcastle za 45 mln euro – teraz kwota może dobić nawet do 80 mln. Suárez przyznaje, że słabo wierzy, by było to rozsądne z perspektywy Barcelony, bo nie jest "piłkarzem aż tak przełomowym, by zapłacić więcej niż za czołowych ligowców".
Co ciekawe, nawet porównanie z zawodnikami Premier League nie zawsze wypada jednoznacznie. Marcus Rashford zdobył w minionym sezonie 14 bramek i dorzucił 12 asyst – nie będąc wzorem dyscypliny taktycznej. Gordon natomiast bardziej pracuje na rzecz zespołu; to zawodnik rozciągający grę, angażujący się w pressing i gotowy do harówki przy szybkim przejściu z obrony do ataku. To właśnie te cechy, według Suáreza, mają przekonać Flicka i Deco do zaryzykowania ogromnej inwestycji.