Dlaczego transfer Leonardo Rochy do Zagłębia Lubin upadł? Tyle chcieli zapłacić
Sytuacja Leonardo Rochy to prawdziwy transferowy rollercoaster tej zimy. Wypożyczony napastnik z Rakowa błysnął w Zagłębiu Lubin, wszystko wskazywało na stały transfer, lecz po serii negocjacji sprawa utknęła w martwym punkcie. Klub z Dolnego Śląska miał określony czas na wykup i nawet osiągnięto już wstępne porozumienie z samym zawodnikiem, jednak nagle wycofał się z pierwotnej, wysokiej oferty. Temat upadł, a sam piłkarz coraz intensywniej rozgląda się za wyjazdem z Polski do egzotycznej ligi.
Leonardo Rocha jeszcze niedawno świetnie radził sobie jako napastnik Zagłębia Lubin, będąc tam tylko na wypożyczeniu z Rakowa Częstochowa. Kiedy w grudniu klub spod Jasnej Góry zdecydował się skrócić pobyt Portugalczyka na Dolnym Śląsku, wywołało to spore zaskoczenie. Okazało się jednak, że Zagłębie trzyma w ręku atuty – miało czas do połowy stycznia na finalizację wykupu i szybko dopięto nawet porozumienie z samym Rochą co do jego indywidualnego kontraktu.
Początkowo wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Według nieoficjalnych informacji ustalono kwotę wykupu na poziomie 900 tysięcy euro. Sytuację skomplikowała jednak nagła decyzja władz Zagłębia. Klub wycofał się z wcześniej dogadanych warunków i nagle transfer stanął pod dużym znakiem zapytania.
W ostatnich dniach pojawiła się jeszcze nadzieja. Docierały z Lubina sygnały, że temat wykupu Rochy wraca na tapet, ale szybko okazało się, że to była tylko chwilowa iskra. Reporterzy Filip Trokielewicz i Piotr Janas poinformowali, że rozmowy utknęły na dobre. Za kulisami mówiło się, że Zagłębie złożyło nową ofertę na poziomie między 700 a 750 tysięcy euro – ale dla Rakowa, trzymającego się wcześniejszych ustaleń, była to kwota po prostu nie do zaakceptowania.
Nieco w cieniu tej transferowej przepychanki pozostaje sam Rocha, który bynajmniej nie garnie się do powrotu na stałe do Rakowa. Właśnie dlatego coraz głośniej mówi się o kolejnej opcji – wyjeździe do ligi, która gra systemem wiosna–jesień. Japońska J-League, ligi w Chinach, Szwecji, Norwegii, Korei Południowej czy nawet Australia pozwalają na taki ruch, a przepisy dopuszczają grę w trzech klubach w jednym sezonie.