Transfer Leonardo Rochy do Zagłębia Lubin upadł. Ile oferował klub?

Dlaczego transfer Leonardo Rochy do Zagłębia Lubin upadł? Tyle chcieli zapłacić

Leonardo Rocha
fot. Raków Częstochowa
Domyślna grafika
Maciek
27 stycznia 2026 14:38
2 minuty czytania

Sytuacja Leonardo Rochy to prawdziwy transferowy rollercoaster tej zimy. Wypożyczony napastnik z Rakowa błysnął w Zagłębiu Lubin, wszystko wskazywało na stały transfer, lecz po serii negocjacji sprawa utknęła w martwym punkcie. Klub z Dolnego Śląska miał określony czas na wykup i nawet osiągnięto już wstępne porozumienie z samym zawodnikiem, jednak nagle wycofał się z pierwotnej, wysokiej oferty. Temat upadł, a sam piłkarz coraz intensywniej rozgląda się za wyjazdem z Polski do egzotycznej ligi.

Nie przegap kolejnych treści!

Dodaj nas do preferowanych źródeł Google

Dodaj w Google

Leonardo Rocha jeszcze niedawno świetnie radził sobie jako napastnik Zagłębia Lubin, będąc tam tylko na wypożyczeniu z Rakowa Częstochowa. Kiedy w grudniu klub spod Jasnej Góry zdecydował się skrócić pobyt Portugalczyka na Dolnym Śląsku, wywołało to spore zaskoczenie. Okazało się jednak, że Zagłębie trzyma w ręku atuty – miało czas do połowy stycznia na finalizację wykupu i szybko dopięto nawet porozumienie z samym Rochą co do jego indywidualnego kontraktu.

Początkowo wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Według nieoficjalnych informacji ustalono kwotę wykupu na poziomie 900 tysięcy euro. Sytuację skomplikowała jednak nagła decyzja władz Zagłębia. Klub wycofał się z wcześniej dogadanych warunków i nagle transfer stanął pod dużym znakiem zapytania.

W ostatnich dniach pojawiła się jeszcze nadzieja. Docierały z Lubina sygnały, że temat wykupu Rochy wraca na tapet, ale szybko okazało się, że to była tylko chwilowa iskra. Reporterzy Filip Trokielewicz i Piotr Janas poinformowali, że rozmowy utknęły na dobre. Za kulisami mówiło się, że Zagłębie złożyło nową ofertę na poziomie między 700 a 750 tysięcy euro – ale dla Rakowa, trzymającego się wcześniejszych ustaleń, była to kwota po prostu nie do zaakceptowania.

Nieco w cieniu tej transferowej przepychanki pozostaje sam Rocha, który bynajmniej nie garnie się do powrotu na stałe do Rakowa. Właśnie dlatego coraz głośniej mówi się o kolejnej opcji – wyjeździe do ligi, która gra systemem wiosna–jesień. Japońska J-League, ligi w Chinach, Szwecji, Norwegii, Korei Południowej czy nawet Australia pozwalają na taki ruch, a przepisy dopuszczają grę w trzech klubach w jednym sezonie.

Źródło: Goal.pl

Wybrane dla Ciebie