Chelsea i Liverpool kuszą Bremera z Juventusu. Klub żąda fortuny
Chelsea i Liverpool mają oko na stopera Juventusu, Gleisona Bremera. Klub z Turynu nie zamierza oddawać swojego lidera obrony za bezcen – oczekiwana suma to aż 70 milionów euro. Bremer od początku sezonu pokazuje klasę w włoskim gigancie, co nie umknęło uwadze czołówkom Premier League. Kontrakt Brazylijczyka jest ważny aż do 2029 roku, więc negocjacje zapowiadają się twarde.
Chelsea oraz Liverpool postanowiły włączyć się do transferowej walki o Gleisona Bremera, podstawowego obrońcę Juventusu. Brazylijczyk w ostatnich miesiącach dosłownie rozbił bank formą – świetna gra w obronie i solidność sprawiły, że sztaby szkoleniowe z Premier League coraz pilniej obserwują jego sytuację.
Jak podaje włoski serwis Calciomercato, Juventus nie pali się do sprzedaży swojego stopera, ale wobec możliwego transferu żąda konkretnej kwoty – to aż 70 milionów euro. Ta suma nie wydaje się przypadkowa. Klub z Turynu ma zamiar wycisnąć maksimum z ewentualnej sprzedaży, co pozwoliłoby także na przebudowę drużyny prowadzonej przez Luciano Spallettiego.
Bremer nie po raz pierwszy znajduje się w orbicie zainteresowań klubów z Anglii. Wcześniej łączono go z Tottenhamem, ale wszystko wskazuje na to, że prawdziwa batalia rozegra się o niego właśnie między ekipą z Londynu a The Reds.
Jedno jest pewne – Juventus zamierza twardo negocjować. Włoski klub argumentuje to długoletnią umową 28-letniego defensora, która obowiązuje aż do 2029 roku. Potencjalny nabywca musiałby naprawdę głęboko sięgnąć do kieszeni lub liczyć na zmiękczenie stanowiska działaczy z Turynu podczas rozmów transferowych.
Bremer w obecnym sezonie już zdążył potwierdzić swoją klasę. Po wyleczeniu urazu wrócił do składu i jest ostoją defensywy turyńczyków. Obrońca wystąpił w dziewiętnastu spotkaniach ligowych, w których zdobył trzy bramki oraz zanotował dwie asysty. Takie statystyki, jak na stopera, naprawdę przyciągają uwagę skautów czołowych klubów.
Warto zauważyć, że chociaż kwota 70 milionów euro to górny pułap, angielskie kluby niejednokrotnie udowodniły już, że gdy chodzi o kluczowe wzmocnienia, potrafią się przełamać – chociażby przy negocjacjach na ostatniej prostej okienka. Wszystko wskazuje na to, że ten transferowy temat jeszcze przez dłuższą chwilę rozgrzewać będzie zarówno turyńskich, jak i angielskich kibiców.