Bayern nieugięty wobec gigantycznych ofert wobec ofert za Olise
Michael Olise rozkręcił się w Bundeslidze na dobre, a jego liczby robią wrażenie: 13 goli i 24 asysty w jednej kampanii sprawiły, że na biurkach w Monachium zaczynają lądować propozycje z Premier League. Mimo kontraktu do 2029 roku, Bayern stawia mur, jednak Manchester City rozważa wyłożenie aż 130 mln euro, a Chelsea przygląda się sprawie z zainteresowaniem. Za kulisami szykuje się jedno z najgorętszych okienek transferowych nadchodzącego lata.
Michael Olise nie daje o sobie zapomnieć – po kolejnym popisie w barwach Bayernu Monachium rozpoczyna się transferowy armwrestling. Francuz w tym sezonie zdążył już wpakować 13 bramek i zapisać przy swoim nazwisku aż 24 asysty, czym nie tylko rozbił kolejne rekordy, ale też przyciągnął spojrzenia największych graczy Premier League. Ostatnia asysta przeciwko Hoffenheim dopełniła obrazu zawodnika, który ma prawdziwy ciąg na bramkę i doskonale odnajduje się na niemieckich boiskach.
Manchester City gotowy na rekordową kwotę
To, co budzi najwięcej emocji, to kwota, o której już teraz mówi się za kulisami. Jak twierdzą niemieckie źródła, Manchester City rozpatruje wyłożenie nawet 130 milionów euro, by sprowadzić Olise z powrotem na Wyspy. Skyblues planują zbudować nową siłę ofensywną, gdzie Olise miałby partnerować takim graczom, jak Erling Haaland czy potencjalnie Rayan Cherki. Z kolei Chelsea także nie zamierza odpuszczać, kusząc powrotem do Londynu i znaczącymi warunkami kontraktowymi.
Sytuację komplikują jednak plany samych Bawarczyków. Bayern oficjalnie nie wyobraża sobie rozstania z jednym z filarów ataku, zwłaszcza że kontrakt Olise obowiązuje do 2029 roku. Klub nie zamierza słuchać ofert, nawet tych astronomicznych. Niemniej, rynek transferowy rządzi się swoimi prawami i jeśli Francuz poczuje prawdziwy zew Premier League, dyrekcja będzie musiała rozważyć każdą ewentualność.
Wygląda więc na to, że nazwisko Olise jeszcze długo nie zejdzie z pierwszych stron sportowych gazet, bo już teraz zapowiada się prawdziwa transferowa batalia. Jak zwykle w takich przypadkach – ostatnie słowo może należeć do samego zawodnika, jeśli tylko zapragnie wrócić do Anglii.