Bartosz Bereszyński ujawnia. "Raków Częstochowa zgłosił się po mnie"
Zaskakujące kulisy letniego okna transferowego. Bartosz Bereszyński ujawnił, że Raków Częstochowa próbował przekonać go do powrotu do polskiej ligi. Doświadczony obrońca nie miał jednak zamiaru opuszczać Włoch i zdecydował się kontynuować karierę w Palermo.
Bartosz Bereszyński kilka miesięcy temu zamknął rozdział pod tytułem Sampdoria i ruszył na poszukiwania nowego klubu. Choć dla 33-letniego obrońcy scenariusz powrotu do Ekstraklasy byłby czymś głośnym, on sam postanowił wybrać inną drogę. Ostatecznie podpisał kontrakt z Palermo, które aktualnie walczy na zapleczu Serie A.
Włosi nie byli jednak jedynymi, którzy zgłosili się po byłego gracza Legii. Jak przyznał Bereszyński w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”, realne zainteresowanie wykazał Raków Częstochowa. Reprezentant Polski nie owijał w bawełnę: rzeczywiście był kontakt i padła konkretna oferta powrotu do Ekstraklasy.
Sam zainteresowany wyjaśnia jednak, że taka opcja w ogóle nie była brana pod uwagę. Od początku lata jego deklaracja była jasna – pozostaje we Włoszech, a PL może poczekać.
– Tak, rzeczywiście był kontakt. Dzwonili do mnie ludzie pracujący dla Rakowa, ale zawsze odpowiadałem, że mogę wrócić do Polski dopiero za jakiś czas, a nie od razu. Moim priorytetem było pozostanie we Włoszech, lub w innych ligach poza Polską. To było dla mnie kluczowe. (…) Odrzuciłem ofertę z Polski, mogę o tym jasno powiedzieć. Jestem przekonany, że jeszcze przez kilka lat będę mógł grać na wysokim poziomie, a dla mnie i mojej rodziny właściwym wyborem było pozostanie we Włoszech – tłumaczył Bereszyński w rozmowie z Przeglądem Sportowy Onet.