Barcelona za późno ruszyła z transferem Balde. Wychowanek zostaje wbrew planom klubu
Alejandro Balde miał latem opuścić Camp Nou, ale katalońska dyrekcja sportowa zaczęła szukać rozwiązań dopiero w ostatnich dziesięciu dniach okna transferowego. Zabrakło czasu, by doprowadzić jakikolwiek transfer do finału.
Alejandro Balde wciąż jest piłkarzem FC Barcelony, choć katalońska dyrekcja sportowa planowała latem jego odejście. Powód, dla którego transfer nie doszedł do skutku, jest zaskakująco prozaiczny: klub za późno zabrał się do pracy.
Jak informuje dziennik SPORT, Barcelona już na początku letniego okna transferowego przekazała otoczeniu zawodnika, że jest otwarta na oferty. Tyle że przez kolejne tygodnie nie podjęto żadnych realnych działań. Poważne poszukiwania nowego klubu dla 22-letniego lewego obrońcy ruszyły dopiero w ostatnich dziesięciu dniach okna, kiedy dział sportowy zaczął szukać rozwiązań akceptowalnych zarówno dla klubu, jak i samego piłkarza.
Jednym z ambitniejszych pomysłów była wymiana z Interem Mediolan, w której Balde miał trafić do Włoch, a Federico Dimarco odbyłby drogę w odwrotnym kierunku. Inter odrzucił tę propozycję. Równolegle prowadzono rozmowy z Manchesterem United, ale i one nie przerodziły się w nic konkretnego. Przy tak krótkim czasie nie sposób było zbudować od zera skomplikowaną operację transferową.
Sam Balde nigdy nie naciskał na odejście. 22-latek, którego kontrakt z Barceloną obowiązuje do 2028 roku, chciał zostać i wierzył, że potrafi przekonać do siebie Hansiego Flicka. Problem w tym, że niemiecki trener ma wobec niego wyraźne zastrzeżenia. Flick nie kwestionuje talentu Balde, ale uważa, że Hiszpan nie spełnia na co dzień wymagań dotyczących intensywności, zaangażowania i dyscypliny taktycznej. Podczas przygotowań do sezonu obrońca dostawał szanse, lecz inne opcje na bokach obrony były traktowane priorytetowo.
Flick stawia przy tym na wszechstronność. Xavi Espart pasuje do tego profilu, a trener zabiegał też o sprowadzenie Joao Cancelo, co jeszcze bardziej komplikowało sytuację Balde. Efektem sierpniowej rozmowy między szkoleniowcem a zawodnikiem było zalecenie, by ten poszukał sobie regularnej gry w innym klubie.
Jest jednak istotna różnica między byciem dostępnym na rynku a byciem niechcianym. Barcelona rozważała oferty, Balde nie wyraził chęci odejścia, a klubowi zabrakło czasu na znalezienie odpowiedniego rozwiązania. Lewy obrońca rozpoczyna sezon jako rezerwowy w rotacji Flicka. Długi sezon niesie ze sobą kontuzje, zawieszenia i kumulację meczów, więc okazje do gry, które dziś wydają się odległe, mogą pojawić się szybciej, niż ktokolwiek zakłada.