FC Barcelona na tropie Anthony’ego Gordona. Czy Anglik trafi na Camp Nou? – StolicaSportu.pl

Barcelona rozmawia z Newcastle o transferze Gordona!

Anthony Gordon
fot. Newcastle United
Domyślna grafika
Eryk
27 maja 2026 09:20
2 minuty czytania

Gorące lato transferowe w Barcelonie nabiera tempa. Mistrzowie Hiszpanii nie ustają w poszukiwaniu nowego napastnika, a na celowniku znalazło się nazwisko, które już elektryzuje kibiców: Anthony Gordon z Newcastle United. Kwota, jakiej oczekują Anglicy, może jednak ostudzić niejednego chętnego. Czy na Camp Nou szykuje się kolejny wielki transfer z Premier League?

FC Barcelona nie zwalnia tempa w letnim oknie transferowym. Priorytetem „Blaugrany” jest wzmocnienie ofensywy – klub szuka nowego środkowego napastnika, który w nadchodzących latach mógłby przejąć pałeczkę po Robercie Lewandowskim. Jak donosi Mundo Deportivo, w gronie kandydatów znalazł się tym razem nie tylko Joao Pedro z Chelsea, ale i Anthony Gordon z Newcastle United.

Deco, dyrektor sportowy Barcelony, pojawił się ostatnio w Londynie, gdzie negocjował potencjalne ruchy na rynku transferowym. Wśród tematów rozmów na Wyspach był również los reprezentanta Anglii. Gordon, bohater 46 meczów minionego sezonu w barwach „Srok”, zapisał na swoim koncie siedemnaście bramek oraz pięć asyst – liczby, które przyciągają skautów największych klubów Europy.

Nie jest dziełem przypadku, że Barcelona wysoko ocenia wartości 23-latka. Katalończycy dostrzegają, że Anglik potrafi grać nie tylko na lewym skrzydle, ale i w środku ataku, co czyni go łakomym kąskiem dla każdego trenera nastawionego na uniwersalność.

Jednocześnie cena wywoławcza, jakiej oczekuje Newcastle United, może ostudzić zapał. 90 mln euro to kwota, która już wcześniej zniechęciła Bayern Monachium. Także Liverpool ma mieć Gordona na radarze, ale nie wiadomo, czy zdecyduje się na taki wydatek. Barcelona nie planuje płacić tyle za skrzydłowego, chociaż piłkarz jest bardzo chętny, by przenieść się na Camp Nou. Wg doniesień Mundo Deportivo, Gordon gotowy byłby nawet zmniejszyć swoje oczekiwania finansowe, by ułatwić transfer.

Kontrakt Anglika obowiązuje aż do połowy 2030 roku, więc Newcastle nie musi spieszyć się z decyzją. Sam zawodnik, błyszczący w kadrze Anglii na ostatnim mundialu, rozgląda się za nowym wyzwaniem, ale na razie wszystko wskazuje na impas – zbyt wygórowana cena, skłonność do poświęceń po stronie gracza i cierpliwość klubu-matki…

Źródło: Mundo Deportivo

Wybrane dla Ciebie