Andre Onana trafi do Włoch?
Juventus szuka nowego bramkarza i możliwe, że padnie na Andre Onanę. Kameruński golkiper, który w tym sezonie bronił barw Trabzonsporu, raczej nie wróci już do Manchesteru United. Sztab Czerwonych Diabłów nie widzi go w przyszłości drużyny, a włoskie media informują, że Stara Dama mocno rozważa ten transfer. Sytuację monitorują również Inter Mediolan oraz Roma, więc walka o podpis Onany nabiera rumieńców.
Przed nadchodzącym letnim okienkiem transferowym atmosfera wokół Andre Onany gęstnieje. Kameruński bramkarz, który przeniósł się przed sezonem z Manchesteru United do Trabzonsporu, być może lada moment stanie się bohaterem jednego z głośniejszych transferów tego lata. Ekrem Konur przekonuje, że Juventus bardzo uważnie obserwuje sytuację doświadczonego golkipera i rozważa sprowadzenie go do Turynu.
Trabzonspor z pewnością nie miałby nic przeciwko zatrzymaniu trzydziestoletniego Onany, ale jego wysoka cena sprawia, że finalizacja takiego ruchu jest mało realna. Sam bramkarz deklaruje gotowość powrotu na Old Trafford, lecz sztab szkoleniowy Czerwonych Diabłów wyraźnie nie wiąże z nim już planów na najbliższe sezony. To oznacza, że latem Kameruńczyk niemal na pewno zmieni adres – kwestie formalne mogą rozwiązać się znacznie szybciej, niż można by zakładać.
Władze Manchesteru United oczekują na konkretne propozycje i preferują definitywną sprzedaż zawodnika. Na liście kandydatów znalazł się Juventus, poszukujący mocnego punktu do rywalizacji z Michele’em Di Gregorio. Jednocześnie o podpis Onany mogą powalczyć także Inter Mediolan oraz Roma, co zapowiada mocny przetarg między włoskimi potęgami.
Kameruński golkiper przybył do Manchesteru United w lipcu 2023 roku za ponad 50 mln euro, kiedy jeszcze reprezentował barwy Interu Mediolan. Obecny kontrakt obowiązuje aż do końca czerwca 2028 roku, lecz trudno sobie dziś wyobrazić, by Czerwone Diabły odzyskały pełny wkład zainwestowany w ten ruch. W barwach Trabzonsporu Onana rozegrał 24 mecze, zanotował 6 czystych kont, a piłka wpadała do jego bramki 32 razy – mimo to wciąż dysponuje sporym uznaniem na rynku transferowym.