Alexander Nubel odsunięty przez Bayern. Bramkarz blisko transferu
Alexander Nubel po raz kolejny znalazł się na rozdrożu kariery. Choć miał być następcą Manuela Neuera w Bayernie Monachium, teraz usłyszał jasny sygnał — klub nie zaprasza go na pierwszy trening przed nowym sezonem. Mimo że kontrakt Nubela obowiązuje jeszcze przez kilka lat, mistrzowie Niemiec nie widzą dla niego miejsca w drużynie Vincenta Kompany’ego. Besiktas Stambuł kusi ofertą gry w podstawowym składzie i konkurencyjnymi zarobkami, ale oczekiwania finansowe Bayernu mogą skutecznie zablokować szybki transfer.
Alexander Nubel przybywał do Bayernu Monachium w atmosferze dużych oczekiwań – miał w założeniu zastąpić Manuela Neuera. Los bywa przewrotny i finalnie Nubel, choć podpisał kontrakt do 2029 roku, nie dostał w Monachium prawdziwej szansy, notując zaledwie cztery występy dla mistrzów Niemiec.
Większość swojego czasu w ostatnich latach spędził na wypożyczeniach – najpierw dwie edycje w AS Monaco, potem aż trzy sezony w VfB Stuttgart. To właśnie tam pokazał, że potrafi bronić na wysokim poziomie, czego dowodem było powołanie do reprezentacji Niemiec na mistrzostwa świata.
Ostatnio jego wypożyczenie dobiegło końca i Nubel, formalnie związany nadal z Bayernem, miał wrócić na Säbener Strasse. Szybko otrzymał jednak czytelny sygnał – jak donosi Meczyki.pl, Max Eberl, dyrektor sportowy Bawarczyków, przekazał agentom Nubela, aby ten nie przyjeżdżał na pierwszy trening zespołu przed nadchodzącym sezonem.
Hierarchia na pozycji bramkarza pod wodzą Vincenta Kompany'ego jest niepodważalna. Manuel Neuer pozostaje numerem jeden, jego zmiennikiem jest Jonas Urbig, a na kolejną szansę może liczyć jeszcze Sven Ulreich. Dla Nubela po prostu zabrakło miejsca w tej układance.
Sytuację Alexandra Nubela uważnie obserwuje Besiktas Stambuł, oferując nie tylko pierwszą jedenastkę, ale również zarobki rzędu 5 mln euro za sezon. Turecki klub skierował także konkretną ofertę do Bayernu: 5 mln euro za transfer plus potencjalne dodatki tej samej wysokości.
Bayern Monachium jednak nie zamierza sprzedawać tanio swojego bramkarza. Władze mistrzów Niemiec mają oczekiwać nawet 20 mln euro. To zdecydowanie więcej, niż jest skłonny wyłożyć Besiktas, co może znacząco wydłużyć negocjacje i skomplikować finalizację transakcji już tego lata.