Afimico Pululu rozchwytywany
Afimico Pululu od miesięcy elektryzuje kibiców Jagiellonii Białystok. Jego kontrakt wygasa za kilka miesięcy, a w tle już pojawiają się konkretne oferty z innych klubów. Napastnik, który wykończył aż 15 akcji bramkowych w tym sezonie, zdradza, że jeszcze nie podjął decyzji. W rozmowie na „Kanale Sportowym” przyznał, iż mimo rozmów z dyrektorem sportowym oraz zainteresowania innych drużyn, skupia się na najbliższych meczach i walce o mistrzostwo. Na konkrety trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać.
Afimico Pululu od miesięcy jest jednym z najgorętszych tematów w Białymstoku. Napastnik, który w obecnych rozgrywkach w barwach Jagiellonii Białystok zdobył już 15 bramek i zaliczył 3 asysty, powoli przygotowuje się do niełatwych decyzji. Zawodnikowi kończy się umowa pod koniec tego sezonu, a jego znakomita dyspozycja w ofensywie sprawia, że klub z Podlasia chce go zatrzymać za wszelką cenę.
Spekulacje narastają, bo lista chętnych na zakontraktowanie Pululu robi się coraz dłuższa. Sam zainteresowany przyznaje w rozmowie dla „Kanału Sportowego”, że telefony od innych klubów dzwonią coraz częściej. Nie ukrywa, że prowadzi rozmowy z dyrektorem sportowym Jagiellonii, jednak na razie woli skoncentrować się na bieżących wyzwaniach. Jak ujął to w wywiadzie, „rozmawiam z dyrektorem sportowym. Dzwonią do mnie z innych klubów, ale na ten moment się na tym nie skupiam. Mamy jeszcze trzy miesiące, by znów zrobić coś wielkiego. Po zakończeniu sezonu usiądę z rodziną oraz agentem i porozmawiamy o tym, co będzie najlepszym rozwiązaniem”.
– Oczywiście, że rozmawiam z dyrektorem sportowym. Dzwonią do mnie z innych klubów, ale na ten moment się na tym nie skupiam. Mamy jeszcze trzy miesiące, by znów zrobić coś wielkiego. Po zakończeniu sezonu usiądę z rodziną oraz agentem i porozmawiamy o tym, co będzie najlepszym rozwiązaniem
W praktyce oznacza to tyle, że Pululu może jeszcze zostać w Jagiellonii – decyzje zapadną dopiero po sezonie, gdy usiądzie do stołu ze swoimi najbliższymi i agentem. Dla kibiców z Białegostoku to wciąż nerwowy czas, bo widmo utraty kluczowego gracza jest coraz bardziej realne. W tle słychać jednak, że wiele zależy od tego, kto konkretnie wyłoży karty na stół – gdy padną konkretne oferty, przyszłość Pululu może się błyskawicznie rozstrzygnąć.