Robert Dobrzycki: Moje życie było spokojniejsze, ale Widzew to moja misja
Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa Łódź, otwarcie przyznał, że życie przed przejęciem klubu było dla niego spokojniejsze. W rozmowie z kanałem "Rozmowy Tylko Sportowe" zdradził, jak emocjonalnie trudny jest obecny sezon, podczas którego drużyna walczy o utrzymanie w PKO Ekstraklasie.
Robert Dobrzycki, właściciel Widzewa Łódź, nie owija w bawełnę. W wywiadzie dla kanału "Rozmowy Tylko Sportowe" przyznał, że jego życie przed objęciem sterów klubu było znacznie spokojniejsze. Obecnie jednak emocje sięgają zenitu, bo łodzianie walczą do ostatniej kolejki PKO Ekstraklasy o utrzymanie w elicie.
Sezon dla zespołu z Serca Łodzi okazał się rozczarowaniem, choć w klub wpompowano miliony euro na wzmocnienia. Niestety, transfery nie przyniosły oczekiwanych efektów, a drużyna nie potrafiła pokazać stabilnej formy. W efekcie latem czeka ją kolejna rewolucja kadrowa.
Dobrzycki zdradził, że budowanie zespołu w polskiej lidze nie jest proste. "Najlepiej sprawdzają się piłkarze już grający w Ekstraklasie, ale nie wszyscy są dostępni lub pasują do zespołu. W krótkim czasie trudno zbudować drużynę z zawodników z naszej ligi, choć z czasem jest łatwiej, gdy kończą się kontrakty lub ktoś chce odejść" – tłumaczył właściciel Widzewa.
Podkreślił, że jest związany z klubem od zawsze i chciałby szybszych sukcesów, lecz obecny rok jest dla niego emocjonalnie bardzo trudny. "Moje życie było wcześniej spokojniejsze, ale dalej chcę to robić, bo to moja życiowa misja" – dodał stanowczo.
Widzew wciąż liczy na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, a decyzje podejmowane latem mogą zaważyć na przyszłości zespołu. Tymczasem Dobrzycki pozostaje wierny swojej misji, choć nie ukrywa, że droga do stabilizacji jest wyboista i pełna wyzwań.