Tymoteusz Puchacz spokojnie o powrocie do reprezentacji Polski
Czy Tymoteusz Puchacz wróci do reprezentacji Polski? Skrzydłowy Sabah nie ukrywa, że marzy o grze w kadrze, ale nie chce się niepotrzebnie nakręcać oczekiwaniem na powołanie. Podkreśla, że najważniejsza jest ciężka praca w klubie i cierpliwość wobec decyzji trenera.
Tymoteusz Puchacz od kilku miesięcy prezentuje się bardzo solidnie w barwach azerskiego Sabah, gdzie pełni rolę podstawowego wahadłowego. Zespół ten ma nawet realne szanse wystąpić w fazie ligowej Ligi Mistrzów, co byłoby ogromnym sukcesem zarówno dla klubu, jak i samego Puchacza. Piłkarz, który w ostatnich latach zmagał się z różnymi problemami, obecnie zdaje się odbudowywać swoją formę i pozycję na boisku.
W kontekście jego świetnej dyspozycji zaczęły pojawiać się spekulacje o potencjalnym powrocie do reprezentacji Polski, zwłaszcza że na jego pozycji brakuje wielu alternatyw. Sam zawodnik jednak podchodzi do tego z dużym spokojem i realizmem. W wywiadzie dla „Kanału Sportowego” podkreślił, że zawsze marzył o występach w kadrze, pragnąc m.in., aby jego żona mogła zobaczyć go w narodowych barwach na stadionie Narodowym.
– „Zawsze mam ambicję, żeby grać w reprezentacji. Moim marzeniem jest też to, żeby moja żona przyszła na mecz na Narodowy i zobaczyła mnie w koszulce reprezentacji. Dopóki będę grał w piłkę, będę do tego dążył. Staram się po prostu robić swoją robotę. Tylko robotą w klubie mogę się tam dostać” – mówił Puchacz.
Jednocześnie zaznaczył, że nie chce tracić energii na oczekiwanie na telefon od selekcjonera. – „Poczekamy, zobaczymy. Ja się czuję dojrzały jako piłkarz. Nie chcę mówić, że czekam na telefon. To jest bez sensu. Jak trener obejrzy mecz i powie ‚kurde, dobry ten Puchacz, przyda mi się’, to mnie powoła. Jeśli uzna, że ktoś inny mu się przyda i widzi to inaczej, to powoła innego. To też jest piękno piłki, że wiele osób widzi ją w inny sposób. Czekam na to, co się będzie działo. Gram w piłkę i to daje mi niesamowitą satysfakcję” – dodał.