Mateusz Żukowski rozkwita w Magdeburgu. Oto powody
Mateusz Żukowski zachwyca formą w Magdeburgu, co zaowocowało powołaniem na zgrupowanie reprezentacji Polski przed towarzyskimi meczami z Ukrainą i Nigerią. 24-letni piłkarz, który nie odnalazł się w Rangersach ani na polskich boiskach, wyjaśnia, co zmieniło jego podejście do futbolu i dlaczego to właśnie Niemcy okazali się dla niego przełomem. Za zmianą stoi nie tylko przesunięcie na pozycję napastnika, lecz także głęboka praca nad mentalnością po okresie kontuzji.
Mateusz Żukowski od kilku miesięcy jest na ustach wielu kibiców. Przed sezonem w Magdeburgu mało kto przypuszczał, że ten piłkarz wystrzeli z formą i stanie się jednym z najlepszych zawodników zaplecza Bundesligi. Jeszcze niedawno jego kariera nie układała się tak, jak oczekiwał. Po przedwczesnym opuszczeniu Polski na rzecz Rangersów miał trudny czas – transfer okazał się niewypałem, a kolejne miesiące w Lechu Poznań i później w Śląsku Wrocław nie przyniosły przełomu, mimo pewnych przebłysków.
Właśnie w ekipie Śląska dał się poznać jako uniwersalny gracz, przesuwany między kilkoma pozycjami. Takie częste zmiany, jak sam wspomina, nie do końca mu odpowiadały. Szukając stabilizacji, zdecydował się latem na przeprowadzkę do Magdeburga i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Nowy klub postawił na niego w roli napastnika i właśnie ta zmiana stała się jednym z filarów metamorfozy. W 22 spotkaniach dla Magdeburga Żukowski wpakował rywalom aż 17 goli – liczby mówią same za siebie.
Efekt? Znalezienie się w notesie selekcjonera Jana Urbana i powołanie na czerwcowe zgrupowanie reprezentacji Polski, podczas którego biało-czerwoni zmierzą się towarzysko z Ukrainą oraz Nigerią. Powrót do znanego sobie stadionu we Wrocławiu jest dla niego symbolicznym momentem. Żukowski otwarcie przyznał przed kamerą TVP Sport, że „Będę harował, by trener Jan Urban dał mi szansę. Nie ma innej drogi niż praca i dobre prezentowanie się na treningach. Nie mogę się doczekać możliwości pokazania się przed selekcjonerem i wierzę, że przełoży się to na debiut”.
Szczerość to jego znak rozpoznawczy. Także w ocenie ostatnich miesięcy dokonał ciekawej analizy: „Transfer do Magdeburga okazał się sukcesem. Zmieniłem pozycję, zacząłem grać na dziewiątce, a także mam dobry zespół. Koledzy pomagają mi w kreowaniu sytuacji, a ja staram się to przekuwać na gole. Miałem też wcześniej czas w trakcie kontuzji, by popracować nad kwestiami mentalnymi. Myślałem, co sprawia, że nie pokazuję pełnego potencjału. Cieszę się, że teraz jest już dobrze, a licznik bramek wygląda nieźle”.
Dla 24-latka najbliższe tygodnie mogą być kluczowe. Praca nad sferą mentalną i konkretna rola w niemieckim zespole pozwoliły mu na całkowite odcięcie się od przeszłych niepowodzeń. Dziś Żukowski nie tylko marzy o debiucie w kadrze, ale faktycznie wybiega na murawę jako jeden z liderów swojej drużyny.