Raul Asencio będzie gotowy na finał Superpucharu
Na chwilę serca kibiców Realu zadrżały, gdy Raul Asencio opuścił boisko w meczu z Atlético Madryt. Na szczęście okazało się, że obrońca nie doznał poważnej kontuzji i będzie gotowy na zbliżający się finał Superpucharu Hiszpanii przeciwko Barcelonie. Było tylko sporo nieporozumienia, które wywołało niepotrzebne napięcie – wszystko wskazuje na to, że trener Xabi Alonso może spokojnie wystawić swojego stopera do najważniejszego spotkania.
Kibice Realu Madryt zdążyli już przygotować się na najgorsze, kiedy Raúl Asencio musiał opuścić murawę w trakcie meczu z Atlético Madryt. Wyglądało to groźnie, zwłaszcza że defensor już wcześniej miał sygnalizować pewne problemy zdrowotne. W rzeczywistości jednak — jak informuje Grada3 — nie chodziło o poważny uraz, a jedynie o mocniejsze starcie i nieporozumienie z asystentami przy ławce. Zmiana wynikała więc raczej z ostrożności niż rzeczywistej kontuzji.
Jeszcze przed tym zamieszaniem Asencio pojawił się w wyjściowej jedenastce obok Antonio Ruedigera. Niemiec dopiero co wrócił po drobnych dolegliwościach, lecz niedługo po przerwie sam dał sygnał, że nie jest w stanie kontynuować gry i został zmieniony około 69. minuty. Ostatecznie to Ruediger, a nie Asencio był bardziej pokiereszowany po tym widowisku.
W rozmowie z dziennikarzami Xabi Alonso tłumaczył, że jego decyzje kadrowe miały przede wszystkim zapewnić stabilność wyniku, zwłaszcza po problemach zdrowotnych niemieckiego stopera. Szkoleniowiec przyznał, że „Toni (Ruediger) wykonał ogromną pracę, grał tyle, ile mógł, a po zmianach przyszedł moment, w którym się ustabilizowaliśmy, zwłaszcza że ostatnie dziesięć minut musieliśmy już tylko wytrzymać”.
Ostatecznie Królewscy pokonali rywali po ciężkim i przebiegającym pod dyktando walki meczu. Sygnał do ataku dał Fede Valverde, który już w 2. minucie wykorzystał rzut wolny i otworzył wynik spotkania. Po przerwie to Rodrygo wpakował drugą bramkę po podaniu Valverde, choć Atlético zdołało później złapać kontakt. Ekipa Xabiego Alonso dociągnęła jednak zwycięstwo do końca, meldując się w niedzielnym finale przeciwko FC Barcelonie. Tam Asencio będzie do dyspozycji trenera, a Real ma szansę sięgnąć po pierwszy puchar w erze nowego szkoleniowca.