Mosór wprowadził Raków do półfinału. Problemy w Świdniku
Dramat i ulga w jednym – tak można opisać występ Rakowa Częstochowa, który dopiero po dogrywce zapewnił sobie awans do półfinału Pucharu Polski. Avia Świdnik, choć pozornie bez szans, postawiła twarde warunki i w doliczonym czasie wyrównała po kapitalnym uderzeniu Dominika Zawadzkiego. Goście zdołali przełamać trzecioligowca dopiero w dogrywce, pokazując wielką różnicę klas, ale i swoje nerwy. Murawa nie pomagała, a końcowe minuty przypominały raczej walkę niż grę w piłkę.
Raków Częstochowa dołączył do półfinalistów Pucharu Polski, ale z pewnością nie był to dla nich spacerek. W ćwierćfinałowym starciu z Avią Świdnik wyraźnie faworyzowani zawodnicy trenera Łukasza Tomczyka długo kontrolowali sytuację, lecz zlekceważyli przeciwnika i zapłacili za to nerwową dogrywką. Trener tym razem wspierał swoich z trybun, odsiadując karę za czerwoną kartkę.
Pierwsza połowa upływała pod znakiem przewagi Rakowa, ale boisko bardziej przypominało kartoflisko niż porządną murawę. Goście, choć panowali nad grą, długo nie zdobywali kolejnych bramek – pierwsze trafienie zaliczył Jonatan Braut Brunes tuż przed przerwą, w piątej minucie doliczonego czasu. Avia zagrażała sporadycznie, ale dość by w trzeciej minucie doliczonego czasu drugiej połowy popisał się Dominik Zawadzki i pięknym strzałem doprowadził do dogrywki.
Mimo że Avia Świdnik była skazywana na pożarcie, wytrwale czekała na swoje pięć minut. Raków zamiast zamknąć mecz drugą bramką, dał się uśpić i został za to surowo ukarany. Spotkanie stało pod znakiem walki – już w pierwszych minutach boisko z kontuzją opuścił Jean Carlos Silva, a chwilę później urazu nabawił się Wojciech Kalinowski. Trudne warunki gry i narastająca nerwowość jeszcze bardziej ożywiły widowisko w końcówce regulaminowego czasu.
Dogrywka miała już zupełnie inny obraz. Podrażniony Raków wyszedł na murawę dużo bardziej zdeterminowany i bardzo szybko ustalił wynik spotkania – kluczową bramkę zdobył Ariel Mosór. Za chwilę poprzeczka i efektowna parada bramkarza Avii pokazały, że do ostatnich minut wszystko mogło się wydarzyć.
Choć Raków nadział się w końcówce na ambitnego trzecioligowca, ostatecznie pokazał różnicę klas w dogrywce. Awans nie przyszedł jednak łatwo, bo Avia, mimo że na papierze wyraźnie słabsza, potrafiła skutecznie postraszyć faworyta.
AVIA ŚWIDNIK - RAKÓW CZĘSTOCHOWA 1:2 pd. (0:1, 1:1, 1:2)
0:1 Jonatan Braut Brunes 45+5
1:1 Dominik Zawadzki 90+3
1:2 Ariel Mosór 92