Prezes Besiktasu grozi interwencją FIFA
Zamieszanie wokół Rafy Silvy w Besiktasie wkracza w kulminacyjną fazę. Prezes Serdal Adali otwarcie ostrzega, że jeśli Portugalczyk nie spełni zobowiązań kontraktowych, sprawa trafi nawet do FIFA.
Atmosfera wokół Rafy Silvy w Besiktasie zaczyna wrzeć. Portugalczyk – do tej pory najlepszy strzelec drużyny z pięcioma golami i asystą na koncie – od kilku dni nie pojawia się na treningach. Jak zdradził Serdal Adali, prezes klubu z Stambułu, skrzydłowy najpierw wyraził chęć odejścia, potem zaś zwyczajnie odmawiał wykonywania obowiązków.
Podczas specjalnie zwołanej konferencji Adali stanowczo zaznaczył, że „w Besiktasie nikt nie dyktuje warunków”. Dodał także: „Decyzję podejmuje klub. Albo Rafa wypełni kontrakt, okazując szacunek i pracę, albo odda go i odejdzie. Jeśli nie zaakceptuje tego, zostanie tu do końca umowy, nawet jeśli będziemy musieli mu płacić bez gry. Nikt nie odejdzie tylko dlatego, że tego chce. Nikt nie może lekceważyć Besiktasu. W razie potrzeby skierujemy sprawę do FIFA”. Te słowa odbiły się szerokim echem w całej Turcji.
Cała sytuacja nabrała tempa po meczu z Basaksehirem, gdy menedżer Portugalczyka domagał się rozmowy z władzami klubu podczas wspólnej kolacji. „Myślałem, że chodzi o wymianę podczas spotkania, ale Rafa powiedział mi wprost, że po prostu chce skończyć z piłką” – relacjonował prezes.
Jak się jednak okazało, 32-latek – chwilę po tej rozmowie – zmienił front i później zadeklarował chęć przenosin do innego klubu. Besiktas utrzymuje, że wszystkie zobowiązania finansowe wobec piłkarza są spełnione, a sam zawodnik był traktowany wyjątkowo.
Do sprawy odniósł się również Sergen Yalcin, trener Besiktasu, który już wcześniej miał kłopoty w relacjach z Silvą. Szkoleniowiec opowiedział, że podczas indywidualnych spotkań zawodnik otwarcie mówił, iż nie czuje się szczęśliwy w Turcji i chciałby odejść. „Rozwiązałem sprawę na krótki czas, ale przy okazji meczu z Kasimpasą, w październiku, temat wrócił. Rafa zadeklarował, że nie będzie już trenował, nie zamierza także zagrać ani minuty. Sprawa mnie przerosła, zgłosiłem to prezesowi” – komentował Yalcin.
Trener przekazał, że choć piłkarz mógłby wrócić do drużyny, nie utrzymuje teraz żadnego kontaktu z klubem i komunikuje się wyłącznie przez swojego agenta. Jednocześnie Yalcin zdecydowanie podkreślił, że nikt – nawet gwiazdy światowego formatu – nie są bardziej liczący się niż drużyna. „Cristiano Ronaldo i Leo Messi również czasem schodzą z boiska przed końcem meczu. Priorytetem jest zawsze dobro zespołu. Agent Silvy groził, że jeśli nie zostanie wpuszczony na boisko, mogą nawet rozwiązać umowę jednostronnie. Ja nie mam już jak rozmawiać z Rafą. Przeszedł do pełnej ciszy, kontaktuje się tylko przez pośrednika. Trudno cokolwiek ustalić w takiej atmosferze” – podsumował trener.
„Rafa jest bardzo ważny dla nas i drzwi nadal są otwarte. Jeśli zdecyduje się wrócić na trening, z chęcią go przywrócimy. Nie widzę po stronie zawodnika złej woli, ale kontakt się urwał i całość odbywa się już tylko przez agenta.”