Semenyo żegna się Bournemouth efektownym golem w meczu z Tottenhamem – StolicaSportu.pl

Semenyo żegna się Bournemouth zwycięskim golem, który przerwał fatalną serię!

Antoine Semenyo
fot. Timmy96 (Wikimedia CC Zero)
Domyślna grafika
Eryk
7 stycznia 2026 23:20
3 minuty czytania

Antoine Semenyo urządził sobie niezapomniane pożegnanie z Bournemouth, trafiając do siatki w ostatniej minucie doliczonego czasu i zapewniając ekipie z Vitality Stadium zwycięstwo nad Tottenhamem 3:2. Jeden gol Semenyo na wagę trzech punktów przerwał fatalną serię „Wisienek”, która ciągnęła się przez jedenaście spotkań bez zwycięstwa. Kibice miejscowych długo czekali na taką dawkę sportowych emocji, a zmienne losy meczu podgrzewały atmosferę na stadionie do samego końca.

Antoine Semenyo postanowił pożegnać się z Bournemouth w spektakularnym stylu. W ostatnich sekundach meczu z Tottenhamem napastnik zafundował fanom gospodarzy prawdziwy rollercoaster emocji, posyłając piłkę do siatki i ustalając wynik na 3:2 dla Bournemouth. Ta bramka nie tylko dała cenne punkty, lecz także przełamała trwającą od jedenastu spotkań niemoc drużyny prowadzonej przez Thomasa Franka.

Spotkanie rozpoczęło się iście z przytupem. Już w szóstej minucie Tottenham wyszedł na prowadzenie za sprawą Mathysa Tela, który wyminął kilku rywali przy lewej linii i płaskim uderzeniem nie dał szans golkiperowi gospodarzy. Goście wyraźnie złapali wiatr w żagle i byli bliscy podwyższenia wyniku, gdy Cristian Romero po rzucie rożnym główkował tuż nad poprzeczką.

Bournemouth długo nie pozostawało dłużne. Marcus Tavernier znakomicie dośrodkował, a Evanilson wykorzystał okazję i precyzyjną główką doprowadził do remisu. Lucas Bergvall próbował jeszcze odpowiedzieć mocnym strzałem z dystansu, ale piłka minimalnie minęła bramkę gospodarzy. Atmosfera na stadionie była wyczuwalnie napięta, bo obie drużyny grały ofensywnie, polując na szybkie rozstrzygnięcie.

W końcówce pierwszej połowy piłka wróciła pod nogi Taverniera, który posłał idealne podanie do Marcosa Senesiego. Ten wycofał do Eli Juniora Kroupiego, a młody ofensywny pomocnik z zimną krwią wykorzystał sytuację, zdobywając swoją siódmą bramkę w sezonie. Bournemouth schodziło do szatni z przewagą i nadzieją na długo wyczekiwane przełamanie.

Po zmianie stron tempo widocznie opadło. Dla kibiców Tottenhamu to była kolejna porcja sportowych frustracji, bo ich zespół od tygodni spadał w tabeli Premier League i nie potrafił nawiązać do formy z początku kampanii. Gdy wydawało się, że emocje właśnie wyczerpały się wraz z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, sprawy w swoje ręce wziął Palhinha – efektownymi nożycami przywrócił remis dla „Kogutów”.

Jednak ostatni akord tego widowiska należał do Antoine’a Semenyo. W doliczonym czasie gry, mając przed sobą 25 metrów wolnej przestrzeni, napastnik huknął nie do obrony, dając kibicom Bournemouth powód do euforii. To trafienie mogło być dla niego idealnym biletem na transfer do Manchesteru City.

Mimo triumfu Bournemouth wciąż zajmuje 15. miejsce w tabeli, jednak po czterech kolejnych spotkaniach bez porażki z Tottenhamem atmosfera w szatni znów nabiera energii. Z kolei dla Spurs porażka stanowi kolejny powód do niepokoju, bo ostatnie sześć meczów przyniosło zaledwie jedno zwycięstwo i zjazd na czternaste miejsce w ligowej stawce.

BOURNEMOUTH - TOTTENHAM 3:2 (2:1)
0:1 Tel 5
1:1 Evanilson 22
2:1 Kroupi 36
2:2 Palhinha 78
3:2 Semenyo 90+5

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Źródło: Flashscore.pl

Wybrane dla Ciebie