Manchester City pokonuje Liverpool na Anfield – dramatyczny zwrot w Premier League – StolicaSportu.pl

Piorunująca końcówka Manchesteru City. Wygrana na Anfield

Pep Guardiola
fot. football.ua (Wikimedia CC 3.0)
Domyślna grafika
Eryk
8 lutego 2026 19:30
3 minuty czytania

Od pierwszego gwizdka na Anfield emocje sięgały zenitu – najpierw Alisson broni jak w transie, potem Dominik Szoboszlai daje prowadzenie Liverpoolowi pięknym golem z rzutu wolnego, ale Obywatele z Manchesteru odpowiadają dwukrotnie, zupełnie odmieniając losy tego starcia. VAR, kontrowersje i czerwona kartka, a w tle rywalizacja Haalanda z Alissonem sprawiły, że kibice nie mogli oderwać wzroku od hitu 25. kolejki Premier League.

Manchester City, prowadzony przez Pepa Guardiolę, wszedł w mecz z Liverpoolem na pełnym gazie. Już na początku Erling Haaland miał okazję wyprowadzić Obywateli na prowadzenie, lecz świetną interwencją popisał się Alisson, który przez długi czas był gwarantem spokoju w ekipie gospodarzy. W kolejnych minutach swoją szansę miał także Omar Marmoush, jednak i tu golkiper The Reds wyszedł zwycięsko.

Gdy Liverpool objął inicjatywę, Mohamed Salah próbował przełamać impas – uderzał zza pola karnego i próbował nawet zaskoczyć Gianluigiego Donnarummę nieortodoksyjnym lobem, ale piłka nie znalazła drogi do siatki. Tymczasem Haaland wciąż polował na swoje premierowe trafienie na Anfield, ale Alisson nie dawał się zaskoczyć nawet przy mocnych strzałach z dystansu.

Drugą połowę z werwą rozpoczęli gospodarze. Dominik Szoboszlai jako pierwszy oddał celny strzał, choć Donnarumma pewnie złapał piłkę. W odpowiedzi Hugo Ekitike minimalnie chybił tuż obok słupka. Gorąco zrobiło się pod bramką Liverpoolu po strzale Antoine’a Semenyo – Alisson znów był czujny, by po chwili to Liverpool groźnie skontrował, a Ekitike po dograniu Salaha nie trafił w bramkę.

Goście z City nie spuszczali z tonu, choć i Rayan Cherki, który wszedł z ławki, nie wykorzystał swojej szansy. Liverpool mógł wyjść na prowadzenie w 65. minucie, jednak Florian Wirtz został zatrzymany przez Marc’a Guehiego. Akcje na zmianę pędziły spod jednej bramki pod drugą, aż nadszedł decydujący moment. W 74. minucie Szoboszlai, znany z zamiłowania do pięknych trafień, popisuje się genialnym strzałem z rzutu wolnego. Piłka po odbiciu od słupka wpada do siatki, a Donnarumma nawet nie zdążył zareagować.

Podrażniony City potrzebował dziesięciu minut, by odpowiedzieć. Haaland tym razem w roli asystenta zgrywa piłkę głową, a Bernardo Silva wślizgiem pakuje futbolówkę do bramki gospodarzy – i mamy remis!

Największe emocje czekały jednak kibiców na sam koniec. W doliczonym czasie nerwy poniosły Alissona, który fauluje Matheusa Nunesa. Sędzia Craig Pawson nie miał wątpliwości i od razu wskazał na jedenasty metr. Haaland bierze odpowiedzialność i pewnie zamienia karnego na gola – mimo że Alisson wyczuł kierunek, nie sięgnął dobrze uderzonej piłki.

Końcówka spotkania to pokaz dramaturgii, jakiej dawno na Anfield nie było. Rayan Ait-Nouri mógł dobić Liverpool, ale Alisson stanął na wysokości zadania, a Donnarumma w rewanżu uratował swój zespół po atomowym strzale Alexisa Mac Allistera. Gdy wydawało się, że emocje już opadły, VAR po zamieszaniu przy rzucie rożnym cofnął uznaną już bramkę dla City, gdyż Dominik Szoboszlai przy faulu na Haalandzie posłużył się ciągnięciem za koszulkę. Decyzja Pawsona to nie tylko anulowanie gola, ale i czerwona kartka dla Węgra. Kibice ledwo wierzyli w to, co zobaczyli.

Manchester City pokonał Liverpool 2:1 i z przytupem odpowiedział na wcześniejsze zmagania rywali w wyścigu o mistrzostwo Anglii.


Liverpool FC - Manchester City 1:2 (0:0)
1:0 - Dominik Szoboszlai 74
1:1 - Bernardo Silva 84
1:2 - Erling Haaland 90+4-karny

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie