Pieczęć Havertza. Arsenal w finale Carabao Cup
Spotkanie Arsenalu z Chelsea na Emirates Stadium okazało się zaskakująco bezbarwne, a emocje pojawiły się dopiero w samej końcówce. Kibice liczyli na zaciętą walkę o finał, tymczasem po obu stronach brakowało konkretów. Arsenal skupił się głównie na obronie wyniku z pierwszego meczu, Chelsea zaś niemal nie isiłowała odrobić strat. Dopiero akcja Kaia Havertza w ostatnich sekundach ustaliła rezultat i przypieczętowała awans gospodarzy.
Kibice na Emirates Stadium spodziewali się emocji i ofensywnego futbolu, ale doczekali się raczej meczu, o którym niewielu będzie długo pamiętać. Gospodarze, mając w zapasie jednobramkową zaliczkę z pierwszego spotkania na Stamford Bridge (3:2), nie forsowali tempa i oddali inicjatywę Chelsea. W pierwszej połowie każda z drużyn stworzyła sobie po jednej niezłej okazji, lecz golkiperzy bez kłopotu poradzili sobie ze strzałami.
Arsenal miał przewagę w posiadaniu piłki, lecz nie forsował ataków, raczej troszczył się o spokój w defensywie. Chelsea za to rozczarowywała – brakowało nie tylko skuteczności, ale wręcz pomysłu na konkretniejszą ofensywę. Jedyną próbą, która mogłaby zagrozić bramce rywali, okazał się niecelny strzał Enzo Fernandeza oraz uderzenie Cole'a Palmera z rzutu wolnego, które zatrzymało się na murze.
Podopieczni Mikel Artety zdawali się być pogodzonymi z wynikiem, pilnując bezbramkowego remisu i nie wychylając się zanadto do przodu. Nawet gdy pojawiała się szansa na kontrę, rzadko podłączało się do niej więcej zawodników.
W końcowych minutach goście postanowili zaryzykować, lecz brakowało im nie tylko siły ognia, ale także determinacji do zmuszenia Kepa Arizabalagi do interwencji, którą pamiętaliby nawet ich kibice.
Losy meczu rozstrzygnęły się tuż przed ostatnim gwizdkiem. W siódmej minucie doliczonego czasu gry szybka kontra Arsenalu w końcu przyniosła rezultat: Kai Havertz ograł Roberta Sancheza i posłał piłkę do pustej bramki, ustalając wynik rewanżu na 1:0 i rozwiewając wątpliwości, komu należy się gra w finale.
Rywalem Kanonierów będzie wygrany z drugiej pary - Manchester City - Newcastle United. W pierwszym spotkaniu na boisku Srok lepsi byli podopieczni Pepa Guardioli, którzy wygrali 2:0. Rewanż (04.02) mają u siebie i są murowanym faworytem.
ARSENAL - CHELSEA 1:0 (0:0)
1:0 Kai Havertz (90+7)
Pierwszy mecz 3:2. Awans Arsenal.