Scholes: Arteta podpisał Gyokeresa pod presją – kluczowe kulisy transferu – StolicaSportu.pl

Paul Scholes: Arteta podpisał Gyokeresa pod presją

Paul Scholes
fot. Biser Todorov (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Maciek
16 grudnia 2025 23:28
3 minuty czytania

„To był ostatni dostępny na rynku napastnik” – tak Paul Scholes skomentował letni transfer Viktora Gyokeresa do Arsenalu. Szwed po imponujących wynikach w Sportingu nie potrafi jeszcze odpalić na Emirates. Scholes i Nicky Butt wyjaśniają, dlaczego Mikel Arteta musiał podjąć ryzykowną decyzję.

Paul Scholes, były pomocnik Manchesteru United i reprezentacji Anglii, wprost przyznał, że Mikel Arteta został postawiony pod ścianą przy transferze Viktora Gyokeresa. Zdaniem Scholesa szwedzki napastnik trafił do Arsenalu, bo... nie było innych opcji na rynku. „Mam wrażenie, że Gyokeres był ostatnim dostępnym napastnikiem” – podsumował na antenie podcastu „The Good, The Bad & The Football”.

Gyokeres przeniósł się do Londynu za pokaźne 64 mln funtów, po dwóch genialnych sezonach w Sportingu, gdzie uzbierał aż 97 goli w 102 występach. Jednak w barwach Arsenalu nie może odnaleźć skuteczności. Od początku rozgrywek zdobył zaledwie sześć bramek w 19 meczach, a w ostatnich pięciu spotkaniach ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Był nawet moment, że przez dziewięć kolejnych spotkań nie potrafił przełamać się pod bramką rywala.

Scholes stwierdził, że nie spodziewa się, by Szwed został „niewiarygodnym łowcą bramek”. Za to docenił jego zaangażowanie, podkreślając, iż Gyokeres „jest punktem odniesienia i bardzo ciężko pracuje na boisku”. Także Nicky Butt, były kolega Scholesa z boiska, zauważył, że Kanonierzy od lat nie korzystali z klasycznego napastnika, a wybór Gyokeresa był podyktowany sytuacją kadrową: „Może to nie jest wina samego Gyokeresa, tylko inni piłkarze nie wiedzą, gdzie jest ustawiony na boisku”.

Butt dodał, że przejście do drużyny nieprzyzwyczajonej do gry z typową „dziewiątką” jest dla Szweda sporym wyzwaniem. Do tej pory w ataku Arsenalu najczęściej próbowano kombinacji z Kaiem Havertzem lub nawet środkiem pola łatając dziury, gdy pojawiły się kontuzje. W minione lato na rynku było gorąco, padały głośne nazwiska – Alexander Isak, Hugo Ekitike, Benjamin Sesko, Nick Woltemade – ale ostatecznie to Arsenal wygrał walkę o Gyokeresa, przebijając Manchester United.

„To presja. Presja kupna napastnika w klubie, który ciągle ociera się o mistrzostwo, jest przeogromna” – tłumaczył Butt.

Eksperci sugerują, że regularny brak bramek Gyokeresa może skłonić Artetę do postawienia na Gabriela Jesusa lub Havertza, którzy wracają po urazach, choć obaj do tej pory też nie przekonywali jako wybitni snajperzy. Sytuacja Szweda nie poprawiła się nawet w meczu z Wilkami – nie trafił ani razu i został zmieniony w końcówce.

Gyokeres na razie nie odpowiedział na oczekiwania, choć na ulicach północnego Londynu coraz częściej mówi się o cierpliwości do nowego napastnika. W najbliższej kolejce Arsenal zagra na wyjeździe z Evertonem i być może znów zobaczymy, jaką decyzję personalną podejmie Arteta.

Źródło: Metro.co.uk

Wybrane dla Ciebie