Martinelli się kaja po zachowaniu w końcówce meczu z Liverpoolem
Chwila nerwów podczas starcia Arsenalu z Liverpoolem zakończyła się ostrą aferą. Gabriel Martinelli, skrzydłowy Arsenalu, popchnął leżącego przy linii Conora Bradleya, nie wiedząc, że Irlandczyk jest poważnie kontuzjowany. Incydent momentalnie odbił się szerokim echem w Anglii i zmusił piłkarza Arsenalu do oficjalnych przeprosin. To zachowanie poruszyło brytyjskie media i kibiców obu drużyn.
Gabriel Martinelli wywołał szeroką dyskusję wśród kibiców Premier League po tym, jak podczas meczu Arsenal FC – Liverpool FC pod wpływem emocji zachował się wobec Conora Bradleya niezwykle nieodpowiedzialnie.
Końcówka tego spotkania była prawdziwie napięta. W doliczonym czasie gry Bradley, rewelacyjny młody obrońca Liverpoolu, upadł boleśnie przy linii bocznej i od razu chwycił się za kolano. Wtedy właśnie Martinelli bez zawahania popchnął rywala, próbując jak najszybciej wznowić grę i wywalczyć w końcówce bramkę dla Arsenalu.
Interwencja Martinellego wywołała zamieszanie – sędzia ukarał skrzydłowego Arsenalu oraz Ibrahimę Konate żółtymi kartkami, a wokół doszło do przepychanek. Takie zachowanie nie uszło uwadze kibiców i komentatorów w Anglii.
Jeszcze na murawie klubowy sztab medyczny Liverpoolu musiał interweniować, a Bradley ostatecznie został zniesiony na noszach. Według relacji BBC, młodego obrońcę widziano potem opuszczającego stadion o kulach i z widoczną ortezą na kolanie, co jednoznacznie wskazuje na poważny uraz.
Menedżer Liverpoolu, Arne Slot, bronił jednak intencji Martinellego podczas pomeczowej konferencji. Jak przyznał, "problemem w piłce jest marnowanie czasu i udawanie urazów. W takiej atmosferze można się zirytować, gdy szukasz gola. Nie możesz oczekiwać, że w 94. minucie będzie myślał jasno".
W każdym razie incydent momentalnie wzbudził wielkie emocje na Wyspach Brytyjskich. Martinelli nie czekał długo z reakcją. Napastnik Kanonierów postanowił oficjalnie przeprosić zawodnika Liverpoolu i zamieścił wiadomość na Instagramie, pisząc: „Skontaktowałem się z Conorem i już go przeprosiłem. Naprawdę nie zdawałem sobie sprawy w ferworze walki, że doznał poważnych obrażeń. Chcę powiedzieć, że jest mi niezmiernie przykro z powodu mojej reakcji. Jeszcze raz przesyłam Conorowi najlepsze życzenia szybkiego powrotu do zdrowia”.