Manchester United remisuje z Wolves – kontrowersje i nieskuteczność na Old Trafford – StolicaSportu.pl

Manchester United zawodzi na Old Trafford. Tylko remis z Wolves

Ruben Amorim
fot. Agencja LUSA (Wikimedia CC 3.0)
Domyślna grafika
Eryk
30 grudnia 2026 23:10
3 minuty czytania

Już od pierwszego gwizdka było widać, że „Czerwone Diabły” chcą narzucić swoje tempo na Old Trafford, ale Wolfs nie zamierzało być tylko tłem. Choć Manchester United pierwsi objęli prowadzenie, goście jeszcze przed przerwą doprowadzili do wyrównania. Druga połowa to festiwal niewykorzystanych szans i emocje do ostatnich sekund. Wynik 1:1 to rozczarowanie, zwłaszcza dla gospodarzy liczących na łatwe punkty.

Manchester United miał teoretycznie łatwego rywala, bo do Teatru Marzeń przyjechał Wolverhampton Wanderers, okupujący dół ligowej tabeli. Gospodarze od początku wyglądali na zespół bardziej zdecydowany. Już w 14. minucie Benjamin Sesko oddał groźny strzał, po którym piłka minimalnie przemknęła obok słupka.

W 26. minucie Ayden Heaven popisał się pressingiem, odebrał piłkę i szybko ruszył na bramkę gości. Akcję wykończył Joshua Zirkzee – holenderski napastnik obrócił się z piłką, uderzył w kierunku bramki, a futbolówka odbiła się jeszcze od obrońcy, zmyliła Jose Sa i wpadła do siatki. Manchester United objął prowadzenie, wydawało się, że to dopiero początek.

Goście nie zamierzali jednak składać broni. Najpierw Hwang Hee-Chan dwukrotnie próbował szczęścia, choć jego strzały lądowały daleko od celu. Pomimo chwilowych przebłysków Wolves, to gospodarze byli bliżej podwyższenia prowadzenia. Sesko trafił w słupek tuż po rzucie rożnym – kibice aż zamarli.

Dopiero w końcówce pierwszej połowy Wolverhampton wskoczyło na wyższy bieg. Hugo Bueno oddał groźny strzał z ostrego kąta, ale Senne Lammens dobrze zareagował. W 44. minucie po jednym z rzutów rożnych piłka spadła pod nogi niepilnowanego Ladislava Krejciego, a ten głową wpakował ją do siatki.

Pierwsza połowa kończy się więc remisem, który tylko rozgrzał apetyty — gospodarze szukali drugiej bramki, Wolves próbowało zaskoczyć faworytów szybkim kontratakiem.

Druga połowa: Gospodarze na wstecznym, Wolves blisko niespodzianki

Po przerwie tempo meczu nie spadło. Casemiro dośrodkował z zewnętrznej, Sesko znowu doszedł do piłki głową, ale Jose Sa ponownie popisał się refleksem. W 55. minucie Yerson Mosquera omal nie zaliczył spektakularnej „samobójczej bramki”, gdy jego nieudane podanie głową do bramkarza tylko dzięki ofiarnej interwencji Jose Sa nie skończyło się katastrofą dla Wolves.

Drużyna trenera Roba Edwardsa miała jednak swoje okazje. Matt Doherty i Krejci mogli przechylić szalę na korzyść gości, ale bramkarz United Senne Lammens kilkukrotnie ratował zespół.

W końcówce emocji nie brakowało. Najpierw John Arias minimalnie chybił obok słupka po sprytnym podaniu Jacksona Tchatchoui, a chwilę potem Patrick Dorgu trafił do siatki… ale sędzia odgwizdał spalonego. Czar prysł, a rozczarowanie na Old Trafford było niemal namacalne.

Manchester United do ostatniego gwizdka próbował przechylić szalę na swoją korzyść. Ostatecznie po doliczonych pięciu minutach zabiegania o zwycięstwo na tablicy wyników wciąż widniał remis 1:1.

Manchester United – Wolverhampton 1:1 (1:1)
Joshua Zirkzee 27 – Ladislav Krejci 45

Manchester United: Lammens – Dalot, Heaven (Yoro 74'), Martinez, Shaw – Casemiro, Ugarte (Mantato 74') – Dorgu, Cunha, Zirkzee (J. Fletcher 46') – Sesko

Wolverhampton: Sa – Krejci, Mosquera, Doherty – H. Bueno, Gomes, Arias (Wolfe 90'), Tchatchoua – Arokodare (Strand Larsen 65'), Mane – Hwang (Lopez 88')

Źródło: ManUtd.pl

Wybrane dla Ciebie