Kłopoty Manchesteru City. Pep szykuje wielki ruch
Nikt nie spodziewał się tylu problemów w obronie Manchesteru City. Klub właśnie stracił dwóch kluczowych obrońców – Rúbena Diasa i Joško Gvardiola – co dobitnie zachwiało układem sił w szatni Guardioli. Sztab błyskawicznie przystąpił do działania, wyznaczając Marca Guehiego z Crystal Palace jako cel transferowy tej zimy. Cała operacja to balansowanie między desperacką walką o utrzymanie poziomu sportowego a ostrożnymi ruchami finansowymi.
Nastroje w Manchesterze City przypominają teraz nerwowe oczekiwanie na ostateczną diagnozę – bo kontuzje po prostu przerzedziły obronę mistrzów Anglii jak nigdy wcześniej za kadencji Pepa Guardioli. Rúben Dias, prawdziwy generał w defensywie, wypada z gry na co najmniej cztery, a być może nawet sześć tygodni. Klub oficjalnie potwierdził, że problem to mięśnie dwugłowe uda, przez co Guardiola musi rozglądać się za alternatywami w środku pola.
Jakby tego było mało, do listy kontuzjowanych dołącza Joško Gvardiol. Młody Chorwat doznał poważnego urazu nogi i pauza może potrwać naprawdę długo. Sytuacja jest na tyle kryzysowa, że każdy kolejny mecz zamienia się dla Guardioli w sprawdzian wyobraźni – trzeba lawirować między prowizorycznymi ustawieniami a rozsądnym zarządzaniem siłami nielicznych zdrowych zawodników.
W takich warunkach trudno dziwić się natychmiastowej reakcji włodarzy z Etihad. Rozmowy w sprawie transferów ruszyły z kopyta, a na czele listy życzeń znalazł się Marc Guehi, obecny kapitan Crystal Palace i reprezentant Anglii. Klub liczy, że Anglik od ręki wzmocni linię obrony i wprowadzi spokój tam, gdzie obecnie rządzi nerwowość.
Jak donosi Sport.fr, negocjacje rzeczywiście trwają i City traktuje ten ruch jako kluczowy dla przetrwania zimowego maratonu spotkań. Trafienie Guehiego do Manchesteru widziane jest jako szybka, konkretna reakcja na kryzys – bez czekania do lata, bo teraz liczy się czas i skuteczność. Pep Guardiola unika jednak szumnych deklaracji i podkreśla, że klub nie zamierza wprowadzać rewolucji kadrowej: mówi o precyzyjnym wzmocnieniu, nie o całkowitej przebudowie składu.
Ciekawostką jest fakt, że jak na razie jedynym oficjalnie sfinalizowanym transferem tej zimy jest powrót z wypożyczenia młodego ofensywnego pomocnika Claudio Echeverriego. To pokazuje, jak bardzo City stawia na selekcję i ostrożność, zamiast rzucać się w wir transferowych szaleństw.
Przed zespołem naprawdę intensywny okres – trzymanie defensywy bez liderów to zadanie nie do pozazdroszczenia. Wszystko wskazuje więc, że styczeń dla Manchesteru City nie tylko stanie pod znakiem walki na boisku, ale też kluczowych decyzji przy stole negocjacyjnym.