Haaland znowu leje Młoty. The Citizens liderem
Erling Haaland znów udowodnił, że w Premier League nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Już w szóstej minucie wpakował piłkę do siatki West Hamu, a potem tylko podkręcał tempo. Manchester City wykorzystał swoją przewagę i wskoczył na szczyt tabeli, choć Arsenal jeszcze nie wszedł do gry w tej kolejce. Zespół Nuno Espírito Santo nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na skuteczność norweskiego snajpera.
Erling Haaland nie zwalnia tempa w Premier League. Jego popisowa skuteczność znacząco przyczyniła się do rozmontowania defensywy West Hamu i pewnego zwycięstwa Manchesteru City 3:0. Trener gospodarzy, Nuno Espírito Santo, miał ambitny plan na odbudowę swojej drużyny, lecz zbyt szybko przekonał się, że na Norwega nie ma mocnych.
Już w szóstej minucie City ruszyło z impetem – Haaland był tam, gdzie trzeba i wykorzystał zamieszanie w polu karnym, pokonując golkipera Alphonse'a Areolę. Zespół Guardioli zdominował środek pola, gdzie od pierwszych minut szaleli Bernardo Silva, Matheus Nunes i Ruben Dias.
West Ham próbował odpowiadać, lecz w 38. minucie Haaland świetnie rozegrał się z Reijndersem, a Holender nie zmarnował doskonałej okazji na podwyższenie prowadzenia. Goście nie dawali za wygraną, ale każda próba nadrabiania strat kończyła się na dobrze ustawionej defensywie City.
Po zmianie stron wydawało się, że West Ham jeszcze spróbuje odmienić losy meczu. Jednak to ponownie City zadało decydujący cios. Haaland wykorzystał szybki kontratak i niezdecydowanie w szeregach obronnych Hammers, ustalając wynik spotkania na 3:0.
Plan taktyczny przygotowany przez Nuno Espírito Santo szybko legł w gruzach pod naporem skuteczności norweskiego napastnika. Jak zauważył portal Sportinforma, "cała nadzieja West Hamu na choćby punkt rozwiała się, kiedy Haaland po raz trzeci wpisał się na listę strzelców".
Dla West Hamu porażka oznacza utrzymanie się tuż nad strefą spadkową z dorobkiem 13 punktów. Za to Manchester City wskakuje na pierwsze miejsce w tabeli, mając 37 punktów – o jeden więcej niż Arsenal, który dopiero czeka na swój mecz.