Enzo Maresca w tarapatach – kolejna kara?
Napięcie na St James’ Park sięgnęło zenitu, kiedy Chelsea pod wodzą Enzo Mareski wyszarpała remis 2:2 z Newcastle, a sam szkoleniowiec znów znalazł się na celowniku sędziów. Po raz kolejny zabraknie go przy linii bocznej – właśnie została nałożona na niego kolejna kara, o czym donosi The Daily Mail.
Napięcie na St James’ Park od początku meczu można było kroić nożem – Chelsea kompletnie przespała pierwszą połowę, pozwalając gospodarzom na dwa szybkie trafienia Nicka Woltemade. Magpies faktycznie zdominowali wydarzenia przed przerwą, ale po zmianie stron to The Blues pokazali charakter jakiego kibice dawno oczekiwali. Reece James popisał się kapitalnym wolnym, a potem Joao Pedro wykończył kolejną szansę. Skończyło się na 2:2, choć i jedni, i drudzy mogli przechylić szalę na swoją stronę.
Emocje nie opadły po końcowym gwizdku – aż sześciu piłkarzy Chelsea zobaczyło żółte kartki, po stronie Newcastle sędzia upomniał kolejnych trzech. Najboleśniej jednak oberwało się trenerowi gości. Enzo Maresca został upomniany przez arbitra i – jak donosi The Daily Mail – oznacza to kolejną karę dla Włocha. Sobotni kartonik był jego trzecią żółtą kartką w sezonie (wcześniej był napominany w spotkaniach z Manchesterem United i Burnley), a to automatycznie oznacza zawieszenie na najbliższy mecz ligowy – Chelsea zagra u siebie przeciwko Aston Villi.
Pierwsza połowa tego sezonu to dla Mareski prawdziwa lekcja nerwów. Wcześniej został już dwa razy napomniany i wyrzucony z ławki w starciu z Liverpoolem, co także zakończyło się jednomeczowym zawieszeniem – tamte kartki traktowane są jednak osobno.
Po meczu Maresca nie krył rozczarowania decyzjami sędziów: „Narzekałem, bo za to samo zagranie nasz piłkarz dostał żółtą kartkę, a oni powtarzali identyczne przewinienie trzy, cztery razy i żadnej kartki nie było. Po prostu zapytałem i wyraziłem niezadowolenie wobec sędziego”.
Szkoleniowiec podkreślił klasę Reece’a Jamesa, który – jego zdaniem – rozegrał kolejne znakomite spotkanie, zarówno w środku pola, jak i później na boku obrony. „To był znowu top–performance. Graliśmy z nim godzinę w drugiej linii, a ostatnie pół godziny wrócił na bok. Jesteśmy z niego naprawdę zadowoleni” – ocenił Maresca.
Analizując przebieg spotkania, trener stwierdził: „Po pierwszej połowie to Newcastle zasłużyło na zwycięstwo, nie ma co się oszukiwać, ale potem to my mogliśmy zgarnąć pełną pulę. Po naszym drugim golu mieliśmy jeszcze trzy, cztery dobre okazje. Kluczowa była strata bramki po kilku minutach od pierwszego gwizdka, bo wtedy mecz toczy się pod dyktando rywali. Po przerwie zmieniliśmy kilka rzeczy i wróciliśmy do gry. To nie jest łatwy stadion na taki powrót”.