Eberechi Eze bohaterem derbów – Arsenal gromi Tottenham na wyjeździe – StolicaSportu.pl

Arsenal rozbija Tottenham w derbach północnego Londynu!

Eberechi Eze
fot. Jrppezza (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Eryk
22 lutego 2026 19:48
3 minuty czytania

Eberechi Eze znów udowadnia, że derby północnego Londynu są jego specjalnością. Wyjazdowe starcie z Tottenhamem zamieniło się w popis piłkarza Arsenalu, który nie tylko dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, ale i całkowicie odmienił przebieg meczu po przerwie. Rywale nie zdążyli otrząsnąć się po jego bramkach, a „Kanonierzy” wypunktowali gospodarzy 4:1, zachowując pięciopunktową przewagę nad Manchesterem City. Igor Tudor, debiutujący na ławce Tottenhamu, od razu trafił na ścianę.

Dla 27-letniego pomocnika Arsenalu derby to prawdziwa uczta – w sezonie 2025/26 aż 5 z 7 swoich ligowych goli zaaplikował właśnie Kogutom. Pod wodzą Mikela Artety "Kanonierzy" musieli zareagować na wygraną Manchesteru City i nie zawiedli, choć sama gra raczej nie urzekała dynamiką od pierwszego gwizdka.

Początek? Daleko od pokazów finezji, raczej batalia na błędy niż na majstersztyki techniczne. Najwięcej emocji paradoksalnie przyniósł moment, gdy sędzia techniczny stracił kontakt z pozostałymi arbitrzy, co wymusiło kilku minutową przerwę.

Wszystko rozruszało się w 32. minucie – kiedy Eze sprytnie wykorzystał błąd obrony gospodarzy i pewnie wpakował piłkę do siatki. Dwie minuty później równie niefrasobliwie zachował się Declan Rice; Randal Kolo Muani przejął piłkę pod polem karnym Arsenalu i błyskawicznie wyrównał.

Tottenham złapał wiatr w żagle, jednak chwilowy zryw nie przełożył się na kolejne gole. Próby Leandro Trossarda i Bukayo Saki – jedna minimalnie niecelna, druga zatrzymana przez Guglielmo Vicario – nie zmieniły rezultatu, więc gospodarze z zespołem Artety schodzili do szatni przy remisie.

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gości. Po rzucie karnym Viktor Gyokeres huknął nie do obrony i Arsenal ponownie wyszedł na prowadzenie. Piętnaście minut później znów na listę strzelców wpisał się Eze – i Tottenham zupełnie zgasł.

Ostatnia nadzieja dla Kogutów pojawiła się w 84. minucie – Richarlison, po wejściu z ławki, sprawdził Davida Rayę, jednak golkiper Kanonierów popisał się świetnym refleksem na linii bramkowej. Ostatecznie dzieła zniszczenia dopełnił Gyokeres, podwyższając na 4:1 w doliczonym czasie gry. Igor Tudor – debiutujący trener Tottenhamu – musiał pogodzić się z brutalną lekcją.

W tabeli Premier League nadal prowadzi Arsenal, mając dwa punkty przewagi nad Manchesterem City, ale dorobek podopiecznych Artety budzi szacunek – tylko trzy porażki w dwudziestu siedmiu meczach, najwięcej strzelonych bramek i najlepszy bilans defensywny.

TOTTENHAM - ARSENAL 1:4 (1:1)
0:1 Eberechi Eze 32
1:1 Randal Kolo Muani 34
1:2 Viktor Gyokeres 47
1:3 Eberechi Eze 61
1:4 Viktor Gyokeres 90+4

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie