Arsenal ma już plan na zmianę trenera jeśli nie będzie tytułu
Kanonierzy stawiają sprawę jasno – brak trofeum to pożegnanie z obecnym szkoleniowcem. W kuluarach przewija się coraz mocniej nazwisko Cesca Fabregasa jako potencjalnego następcy Mikela Artety. Sytuacja na finiszu sezonu robi się dla Arsenalu na tyle napięta, że nie tylko rywalizacja o tytuł, ale również przyszłość na ławce trenerskiej pozostaje tematem numer jeden w Londynie.
Zaskakujące wieści dotarły z Wysp – według Mundo Deportivo Arsenal zamierza rozstać się z Miklem Artetą, jeśli zakończy sezon bez jakiegokolwiek trofeum. W stolicy Anglii nie chcą kolejnego roku bez sukcesu i już mają oko na nazwisko ewentualnego następcy.
Sytuacja Kanonierów jeszcze na początku wiosny wydawała się opanowana – przecież do końca marca londyńczycy utrzymywali się w grze aż na czterech frontach. Jednak szanse na dwa z nich już wyparowały: finał Pucharu Ligi przegrany z Manchesterem City oraz sensacyjna porażka w Pucharze Anglii z Southampton szybko przekreśliły te możliwości. Teraz walka toczy się już tylko w Lidze Mistrzów i Premier League.
Fanom Arsenalu nie brakuje nerwów – przed rewanżem ze Sportingiem CP humory dopisują po zwycięstwie 1:0 w pierwszym spotkaniu, ale akurat ligowa rzeczywistość stała się wyboista. Niekorzystny wynik z Bournemouth oznacza, że decydujący dla tytułu może być bezpośredni mecz z Manchesterem City.
W tej chwili przewaga Arsenalu nad zespołem Guardioli to 6 punktów, ale Obywatele mają zaległy mecz. Jeśli go wygrają, a następnie zgarną komplet oczek w starciu z Kanonierami, oba kluby będą miały identyczny dorobek punktowy – do głosu dojdzie więc bilans bramkowy, a tu wszystko możliwe.
Jak czytamy na Goal.com, ultimatum dla Mikela Artety jest nieubłagane – co najmniej jeden puchar musi trafić na Emirates Stadium, inaczej Hiszpan pożegna się ze stanowiskiem. Decydenci londyńskiego klubu nie tylko stawiają sprawę jasno, ale też wskazali potencjalnego następcę: Cesc Fabregas miałby powrócić na The Emirates, tym razem już w roli trenera. Obecnie prowadzi Como, a w przeszłości rozegrał dla Arsenalu ponad trzysta spotkań. Kibice doskonale pamiętają 57 bramek oraz 97 asyst, którymi czarował przez lata w koszulce Kanonierów.