Earps odsłania kulisy walki z kryzysem podczas pandemii. "Dwa tygodnie zup i wina"
„Nie jadłam nic poza zupą i piłam Echo Falls każdej nocy” — Mary Earps nie ukrywa, jak mocno pandemia Covid-19 odbiła się na niej zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Odrzucenie przez reprezentację, izolacja i trudna relacja z własnym ciałem sprawiły, że walka o równowagę stawała się z dnia na dzień coraz większym wyzwaniem. Bramkarka opowiada, jak przetrwanie zamieniło się niemal w wegetację i dlaczego dziś, po kilku latach pracy nad sobą, odpuściła presję płynącą z futbolu na najwyższym poziomie.
Mary Earps o swoich ciemnych momentach podczas pandemii wcale nie opowiada z dystansem. Wręcz przeciwnie — była golkiperka Manchesteru United i kadry Anglii pokazuje skalę emocji, jaką wywołały u niej izolacja i odrzucenie przez reprezentację tuż przed lockdownem. W książce All In: Football, Life and Learning to be Unapologetically Me Earps wraca do 2020 roku, gdy świat wpadł w chaos, a jej życie — jak przyznaje — zatrzymało się w miejscu.
W relacji, którą cytuje The Guardian, Earps nie owija w bawełnę. „Pogarszała się moja kondycja, waga rosła. Odżyły stare kompleksy związane z sylwetką, dlatego przestałam prawie jeść” — wspomina zawodniczka. To był dopiero początek. Dwa tygodnie istniała tylko w trybie przetrwania, ograniczając się do zupy i wina, walcząc z coraz większym brakiem pewności siebie.
„Nie jedzenie sprawiało, że szybciej się upijałam, a to szybciej tłumiło emocje. Przez dwa tygodnie potrafiłam zjeść tylko zupę, wieczorami popijałam Echo Falls i coraz mocniej niszczyłam ciało oraz poczucie własnej wartości”
Nie zatrzymała się tylko na opisie własnych słabości. Earps bez upiększeń opowiada o momencie, gdy myśli zaczęły krążyć wokół własnej obecności na świecie: „Po raz pierwszy w życiu zastanawiałam się, czy jest sens jeszcze tu być. Nie wierzę, że bym to przerwała, ale zbyt wiele razy myślałam, jak mogłabym to zrobić”. Alkohol pojawił się wtedy jako prosty środek ucieczki — nie była to jednak destrukcyjna ciągła libacja, a raczej coś, co dla kogoś niepijącego od zawsze wydawało się nie do pomyślenia. „Dla mnie to był szok, nigdy nie piłam tyle w życiu, ale właśnie wtedy uznałam, że znieczulenie i brak uczuć to jedyne, czego potrzebuję” — przyznała Earps otwarcie.
Czas odcięcia i sportowego zawieszenia zrodził nowe priorytety. Bramkarka zaczęła wracać do formy, odbudowywać poczucie własnej wartości i uczyć się chronić swoje zdrowie psychiczne. Efektem tego procesu była odważna decyzja: pięć tygodni przed Euro 2025 Earps ogłosiła zakończenie kariery reprezentacyjnej, wybierając spokój ponad presję rywalizacji na najwyższym poziomie.