Odebrano im tytuł, a oni świętują w Paryżu
Kapitan Kalidou Koulibaly uniósł trofeum w geście triumfu, choć Senegalczykom oficjalnie odebrano tytuł mistrzów Afryki. Podczas meczu z Peru w Paryżu kibice mogli zobaczyć puchar, który wciąż pozostaje w rękach Senegalu. Reprezentanci kraju nie zamierzają go oddać, licząc na korzystny wyrok Trybunału Arbitrażowego w Lozannie.
Senegal pokazuje, że decyzja Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej nie podcięła mu skrzydeł. Choć CAF odebrała narodowej drużynie tytuł mistrza Afryki, piłkarze nie zrezygnowali z wielkiego świętowania przed swoimi kibicami. W sobotę (28 marca) przed towarzyskim spotkaniem z reprezentacją Peru w Paryżu, Senegalczycy zaprezentowali kibicom trofeum Pucharu Narodów Afryki.
W styczniu 2026 roku Senegal wywalczył tytuł mistrzowski, pokonując gospodarzy turnieju – reprezentację Maroka – po dogrywce. Wszystko zmieniło się 17 marca, gdy CAF zdecydowała o ukaraniu Senegalczyków walkowerem i przekazaniu tytułu Marokańczykom.
Jak donosi RMC Sport, atmosfera wokół reprezentacji Senegalu pozostaje gorąca. Kibice tłumnie pojawili się pod bazyliką, by wspólnie udać się na Stade de France. Na stadionie rozpoczęto oficjalne uroczystości od koncertu i specjalnego wideo, które skupiało się wyłącznie na piłkarskim sukcesie, pomijając wszelkie kontrowersje.
Moment kulminacyjny nadszedł, gdy kapitan zespołu, Kalidou Koulibaly, wniósł na murawę trofeum w asyście selekcjonera Pape Thiawa i reszty drużyny. W ślad za tym cała ekipa odbyła rundę honorową z pucharem w dłoni, wywołując entuzjastyczną reakcję kibiców.
Senegalczycy oficjalnie nie zamierzają oddać pucharu swoim rywalom. Złożono już odwołanie do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie w nadziei na korzystne rozstrzygnięcie. Trener i zawodnicy dają do zrozumienia, że nie zamierzają się poddać, a ich stanowisko wydaje się niewzruszone wobec decyzji CAF.
Po uroczystym rozpoczęciu przyszedł czas na sportowe emocje. W meczu towarzyskim z Peru padło 2:0 dla Senegalu. Gole dla narodowej drużyny zdobyli Nicolas Jackson oraz Ismaila Sarr. Wynik podkreślił piłkarskie argumenty Senegalczyków – mimo formalnych perypetii nadal prezentują dużą klasę na murawie.