Norwich City sięga po Parisa Maghomę. Nowy transfer w walce o utrzymanie
Kiepska passa Norwich City skłoniła klub z Carrow Road do zdecydowanego ruchu – ściągnięcia Parisa Maghomy z Brentford. Piłkarz, mający w CV występy w Premier League, podpisuje kontrakt aż do czerwca 2029 roku. Przed „Kanarkami” seria ważnych spotkań przeciwko rywalom w walce o utrzymanie, w których pojawić się mogą byli zawodnicy polskiej Ekstraklasy.
Kłopoty Norwich City w Championship nie ustają. „Kanarki” utknęły w dolnych rejonach tabeli, mając zaledwie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Zarząd klubu nie czekał bezczynnie i postanowił sięgnąć po konkretną amunicję w walce o pozostanie na zapleczu Premier League.
Kilka dni temu ekipa z Carrow Road zakontraktowała Harry’ego Amassa z Manchesteru United. Tym razem przyszedł czas na kolejne nazwisko – Paris Maghoma zasila szeregi Norwich na zasadzie transferu definitywnego z Brentford.
Oficjalny komunikat klubu nie pozostawia wątpliwości: były gracz „Pszczół” podpisał umowę ważną do końca czerwca 2029 roku, a w kontrakcie znalazła się także opcja przedłużenia o następne dwanaście miesięcy. Sam Maghoma może pochwalić się ośmioma występami w angielskiej ekstraklasie – choć wszystkie przypadły na sezon 2024/25, a w trwających rozgrywkach pojawił się wyłącznie w dwóch spotkaniach młodzieżowego Premier League Cup, gdzie udało mu się wpisać na listę strzelców.
„Kanarki” stoją przed serią kluczowych meczów. Przeciwnikami będą m.in. wicelider z Middlesbrough oraz zespoły bezpośrednio zamieszane w walkę o ligowy byt. Duże emocje szykują się zwłaszcza w starciach z Blackburn Rovers i Oxford United. Warto zaznaczyć, że oba kluby mają wyraźne powiązania z polską Ekstraklasą. Dla Blackburn grają Ryōya Morishita i Yuri Ribeiro, niegdyś filary Legii Warszawa, natomiast Oxford United to obecny pracodawca Michała Helika oraz Przemysława Płachety.
W zespole Norwich City występują również dobrze znani kibicom polskiej ligi Ante Crnac oraz Vladan Kovacević, więc polskich i ekstraklasowych akcentów na zapleczu Premier League wyraźnie nie brakuje.