Arsene Wenger: Przerwy nawadniające na mundialu pod lupą FIFA – StolicaSportu.pl

Arsene Wenger o przerwach nawadniających podczas mundialu. Decyzja FIFA nie jest przesądzona

Arsene Wenger
fot. Barcex, Wikimedia Commons
Domyślna grafika
Maciek
20 lipca 2026 10:00
3 minuty czytania

Przerwy nawadniające na mistrzostwach świata wzbudziły niemałe kontrowersje wśród kibiców i trenerów. Arsene Wenger, szef globalnego rozwoju futbolu w FIFA, przyznał tuż przed finałem Hiszpania–Argentyna, że organizacja oceni wpływ tej decyzji na całokształt rozgrywek. Francuz podkreślił, że choć medycznie przerwy bywały potrzebne, nie pozostają one bez wpływu na odbiór widowiska. Ostateczna decyzja o ich przyszłości ma zapaść po dogłębnej analizie już po turnieju.

Przerwy nawadniające wprowadzone na mundialu szybko stały się jednym z najczęściej komentowanych elementów turnieju. FIFA narzuciła trzyminutowe pauzy w każdej połowie wszystkich meczów, bez względu na warunki pogodowe czy lokalizację stadionu. Pomysł od początku nie wzbudził entuzjazmu kibiców — wielu z nich dawało temu upust, bucząc na trybunach, gdy sędzia zarządzał kolejną przerwę.

Arsene Wenger, odpowiedzialny za globalny rozwój futbolu w FIFA, ujawnił, że przyszłość tej regulacji wciąż stoi pod znakiem zapytania. Tuż przed finałem mundialu pomiędzy Hiszpanią a Argentyną na stadionie w Nowym Jorku przekonywał: „Nie wydaje mi się, by przerwy nawadniające miały wpływ na wyniki rywalizacji. Decyzję o ich dalszym stosowaniu podejmiemy po turnieju, gdy dokładnie przeanalizujemy całą sytuację”.

„W niektórych meczach przerwy rzeczywiście były konieczne, ale nie chcieliśmy różnicować spotkań. Stąd narzucono je dla każdego meczu — mimo że nie wszędzie panowały identyczne warunki pogodowe. Tam, gdzie stadiony były zadaszone, kibice byli wyraźnie niezadowoleni. Z medycznego punktu widzenia przerwy okazały się niezbędne w wielu przypadkach. Jednak ostatecznej konkluzji jeszcze nie mamy.”
Arsene Wenger

Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Selekcjoner Anglii Thomas Tuchel przyznał, że przerwy „mocniej niż przewidywano” wytrącały z rytmu. Jeszcze wyraźniej sprzeciw zgłaszał trener Urugwaju Marcelo Bielsa, który zarzucił, że zaburzyły one istotę futbolowej kultury i niewiele wniosły do gry. Co ciekawe, zarówno selekcjoner Hiszpanów Luis de la Fuente, jak i kapitan Holendrów Virgil van Dijk pogodzili się z ich sensem w upale, ale sugerowali, że nie wszędzie miały rację bytu.

Podczas tegorocznego mundialu warunki gry były momentami skrajnie odmienne — spotkania w Meksyku rozgrywano w tropikalnym skwarze, podczas gdy w Kanadzie i Bostonie zawodnicy mierzyli się nawet z chłodem. Wynikający stąd brak spójności w odbiorze przerw tylko pogłębił kontrowersje. Trenerom i zawodnikom nie podobało się dzielenie meczu na cztery części, a krytycy podkreślali możliwość wykorzystania tych pauz do przedłużonych przerw reklamowych, co irytowało szczególnie najbardziej zagorzałych fanów.

W tej chwili FIFA zapowiada jedynie gruntowną analizę i wysłuchanie opinii środowiska po zakończeniu turnieju. Kwestia obowiązkowych przerw nawadniających z pewnością nie zostanie zamieciona pod dywan i doczeka się oficjalnego stanowiska w najbliższych miesiącach.

Źródło: Metro.co.uk

Wybrane dla Ciebie