Mircea Lucescu nie żyje. Odszedł wybitny trener
Mircea Lucescu zmarł 15 minut temu. Niech Bóg ma go w opiece. Niecałe dwa tygodnie temu poprowadził Rumunię do w barażach o mistrzostwo świata z Turcją (0:1), mimo że był bardzo chory - napisał w mediach społecznościowych dziennikarz Emanuel Rosu. Wybitny rumuński trener kilka dni walczył o życie, przeszedł dwa zawały serca. Ostatecznie przegrał ten najtrudniejszy mecz. Miał 80 lat.
Mircea Lucescu od kilku dni był pacjentem Szpitala Uniwersyteckiego w Bukareszcie. Po barażowym spotkaniu Rumunów z Turcją o awans na mistrzostwa świata były selekcjoner zasłabł i trafił do placówki medycznej.
Lucescu przeszedł dwa zawały serca i od nocy z soboty na niedzielę znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Lekarze zdecydowali się wprowadzić go w śpiączkę fizjologiczną, ponieważ u 80-latka stwierdzono kolejne zaburzenia pracy serca. Celem było zapewnienie mu maksymalnych szans na stabilizację stanu zdrowia.
Ostatnie godziny przyniosły kolejne wieści. Szpital Uniwersytecki w Bukareszcie poinformował, że lekarze rozważali wdrożenie pozaustrojowego utlenowania krwi. Jednak obecny stan Lucescu nie pozwala na zastosowanie tego typu leczenia.
Specjaliści zdecydowali się na tomografię komputerową. Wyniki badań szpital przekazał mediom w oficjalnym komunikacie, ujawniając: Stwierdzono liczne oznaki niedokrwiennych udarów mózgu oraz ogniska zatorowości płucnej. Pacjent pozostanie pod ścisłą opieką zespołu interdyscyplinarnego.
O godz. 19:30 wydano kolejny komunikat, tym razem podający najgorsze nowiny. Lucescu po dwóch zawałach serca i kilku udarach mózgu oraz wykrytej chorobie zakrzepowo-zatorowej płuc - odszedł.
Lucescu jest jednym z najbardziej utytułowanych trenerów z tej części Europy. Swoją karierę rozpoczął jeszcze w latach 70. Prowadził m.in. Inter Mediolan, Galatasaray, Besiktas oraz Szachtar Donieck, z którym sięgnął po Puchar UEFA.