Michał Skóraś z żalem o odejściu z Club Brugge
Michał Skóraś, obecnie zawodnik KAA Gent, odsłonił kulisy swojego rozstania z Club Brugge. Polak przyznał, że nie wszyscy w belgijskim klubie okazali się wobec niego szczerzy. Chociaż wspomina pobyt w Brugii przyjemnie, to nie ukrywa smutku z powodu relacji z niektórymi osobami. Swoje przemyślenia przekazał w rozmowie z Het Nieuwsblad.
Michał Skóraś od startu sezonu 2025/2026 występuje już w barwach KAA Gent i powoli odbudowuje tam swoją pozycję. Polski skrzydłowy, który po transferze – jak sam podkreśla – odżył, zdążył już zdobyć dwie bramki i dorzucić sześć asyst w nowym zespole. To zdecydowanie inna twarz niż w czasach Club Brugge.
W Brugii spędził dwa lata, zgarnął trzy trofea w tym mistrzostwo kraju, ale... na boisku pojawiał się rzadziej niż oczekiwał. Bilans 90 występów, 6 goli i 8 asyst mówi swoje, lecz minut realnej gry nie było tyle, ile sobie wymarzył.
W rozmowie z Het Nieuwsblad Skóraś przyznał bez ogródek: "Nigdy nie usłyszysz ode mnie złego słowa na temat klubu i kolegów z drużyny. Mam wiele miłych wspomnień. Ale niektórzy ludzie nie byli wobec mnie uczciwi". Gdy dopytywano go o szczegóły, zaznaczył jeszcze, że "nie wymieni nazwisk. Ale nie mówi o zawodnikach".
Padło też pytanie, czy za jego odejściem stoi były trener, Nicky Hayen. Na to szybka odpowiedź: "Nie miałem z nim żadnych problemów. Nie, nie mówiłem też o nim". Z jego słów można wywnioskować, że rozczarowanie dotyczyło kogoś z władz klubu lub otoczenia, a nie samych piłkarzy czy trenera.
Ponadto Skóraś podkreśla dobre relacje z kolegami i nie chce wracać do tematu dawnych niedomówień. – Generalnie mam dobre relacje z innymi. Nie chcę ciągle denerwować się tym, co minęło – tłumaczył.
Teraz jego Gent plasuje się na ósmym miejscu w lidze belgijskiej oraz niedawno przeszło przez sporą zmianę trenerską, i to w atmosferze sporej kontrowersji.