Mariusz Lewandowski żegna Mirceę Lucescu: „Mister był jedyny w swoim rodzaju” – StolicaSportu.pl

Mariusz Lewandowski żegna Mirceę Lucescu: „Mister był jedyny w swoim rodzaju”

Mariusz Lewandowski
fot. AD
Domyślna grafika
Eryk
8 kwietnia 2026 13:00
3 minuty czytania

„Około dwa tygodnie temu jeszcze z nim rozmawiałem. Już wtedy mówił, że musi zrobić badania, bo źle się czuje” – Mariusz Lewandowski nie kryje wzruszenia po śmierci Mircei Lucescu. Były trener m.in Szachtara Donieck zmarł w wieku 80 lat, zostawiając po sobie nie tylko imponującą kolekcję trofeów, ale i mając ogromny autorytet wśród piłkarzy.

Świat piłki nożnej pogrążył się w żałobie po śmierci Mircei Lucescu, niepodważalnego autorytetu na ławce trenerskiej i postaci, z którą wielu zawodników związało najlepsze lata swojej kariery. Mariusz Lewandowski (na zdjęciu w meczu z Legia w Doniecku - 2006 rok), były reprezentant Polski, nie ukrywa emocji, wspominając swojego mentora.

– Około dwa tygodnie temu jeszcze z nim rozmawiałem. Już wtedy mówił, że musi zrobić badania, bo źle się czuje – przyznał Lewandowski w rozmowie z WP SportoweFakty, gdy informacja o śmierci legendarnego szkoleniowca dotarła do świata futbolu.

Mircea Lucescu do końca marca prowadził reprezentację Rumunii, lecz musiał ustąpić ze względu na narastające problemy zdrowotne. Niedługo po rezygnacji trafił do szpitala w Bukareszcie, gdzie dzień później przeszedł zawał serca. Przez kilka dni lekarze bezskutecznie walczyli o jego zdrowie – we wtorek Lucescu zmarł w wieku osiemdziesięciu lat.

Dla Mariusza Lewandowskiego ten trener był postacią wyjątkową – nie tylko ze względu na warsztat piłkarski. Polak grał pod jego skrzydłami w Szachtarze Donieck w latach 2004–2010 i właśnie wtedy zdobywał największe sukcesy klubowe. „Wyróżniał się pod każdym względem na tle innych trenerów. Począwszy od głowy i rozumienia taktyki, po to, jak prowadził zespół, jak funkcjonował przy drużynie. To był człowiek, który całe dnie żył piłką, nawet podczas snu mówił tylko o niej. Niesamowity pasjonat” – ocenia Lewandowski.

Ich relacje przetrwały długo po wspólnej przygodzie w Ukrainie. Piłkarz dzwonił do Lucescu regularnie: raz w miesiącu rozmawiali nie tylko o futbolu, ale i sprawach życia codziennego. Wspomina też ostatni kontakt z trenerem: „Gdy dowiedziałem się o śmierci trenera, to był szok. Już wtedy narzekał na zdrowie i planował badania.”

Cały czas żeśmy rozmawiali. Raz w miesiącu dzwoniłem do trenera i rozmawialiśmy też o ogólnych sprawach – jak sprawy u każdego, zdrowie. Od czasów Szachtara Donieck nie tylko utrzymywaliśmy kontakt, ale też wiele razy widzieliśmy się z trenerem. Zawsze będę go miło wspominał.
Mariusz Lewandowski dla WP SportoweFakty

Rumuński szkoleniowiec pozostawił po sobie imponujący dorobek. W prowadzonej przez dekady karierze zasiadał na ławkach takich potentatów jak Inter Mediolan, Galatasaray, Besiktas czy Dynamo Kijów. Największe sukcesy święcił jednak z Szachtarem Donieck – to pod jego wodzą Ukraińcy sięgnęli po Puchar UEFA w 2009 roku. Lucescu dwukrotnie prowadził również reprezentację Rumunii i był autorem historycznego awansu tej drużyny na mistrzostwa Europy w 1984 roku.

Dla Lewandowskiego to był bezspornie najważniejszy trener w karierze. „Był trenerem, pod wodzą którego najdłużej grałem, przy którym tak bardzo się rozwinąłem. Razem wygraliśmy wszystko, co możliwe – od Pucharu UEFA, po mistrzostwa i krajowe puchary. Wszystko to działo się właśnie przy nim.”

Po zakończeniu kariery na boisku Lewandowski sam został trenerem. Prowadził między innymi Zagłębie Lubin, Bruk-Bet Termalicę Nieciecza i Radomiaka Radom. Przyznaje, że inspiracje czerpał właśnie z rumuńskiego mistrza: „Było parę elementów, których się od niego nauczyłem i starałem się przekładać na swoją pracę trenera, ale kopiować się go nie da – on był jedyny w swoim rodzaju. Mister Lucescu po prostu nie miał sobie równych.”

Źródło: WP SportoweFakty

Wybrane dla Ciebie