Waldemar Kita zablokował sprzedaż FC Nantes za 80 milionów euro. Kulisy konfliktu
Gdy wydawało się, że przyszłość FC Nantes może nabrać nowego kierunku, Waldemar Kita stanowczo zamknął drzwi przed lokalnymi inwestorami, odrzucając ofertę sięgającą 80 milionów euro. Za tą decyzją nie stała jednak wyłącznie strategia biznesowa, a przede wszystkim wieloletni konflikt z Mickaelem Landreau, dawnym bramkarzem i żywą legendą klubu.
Gdy na francuskim rynku piłkarskim zaczęło się mówić o przejęciu FC Nantes przez grupę inwestorów skupionych wokół Mickaela Landreau, wielu sympatyków zespołu z nadzieją wyczekiwało przełomu. Jak ujawnił Collectif Nantais, oferta sięgnęła imponującej kwoty 80 milionów euro. Ten ambitny projekt, kultywowany od 2021 roku, miał – według przedstawicieli grupy – na nowo zadbać o tożsamość i przyszłość żółto-zielonych.
Jednak, mimo starań potencjalnych inwestorów i licznych prób podjęcia rozmów, Waldemar Kita nie tylko odrzucił ofertę, lecz wręcz nie dopuścił do poważnych negocjacji. Grupa prowadzona przez dawnego bramkarza musiała w październiku ogłosić oficjalnie wycofanie się z przedsięwzięcia, tłumacząc, że niepewność co do chęci sprzedaży ze strony obecnego właściciela przesądziła o fiasku całej operacji.
Według Collectif Nantais projekt dedykowany był „dbaniu o instytucję FC Nantes”. Po serii nieudanych prób, jak ogłoszono w komunikacie, ich działalność kończy się niepowodzeniem, a przyczyną jest stanowisko Kity. Waldemar Kita, piastujący stery klubu nieprzerwanie od 2007 roku, konsekwentnie dementował pojawiające się w mediach informacje o istnieniu oficjalnej oferty. Jednak wiele źródeł zbliżonych do sprawy utrzymuje, że na przeszkodzie negocjacjom stanęły osobiste urazy i niechęć wobec Landreau.
Od lat relacja pomiędzy właścicielem Kanarków, a słynnym golkiperem pozostawała napięta. Ich konflikt urósł do rangi „zimnej wojny” toczonej na łamach klubu. Według wielu obserwatorów i osób związanych z Nantes właśnie ta osobista niechęć miała decydujące znaczenie dla losów przejęcia. Kita, bardziej zainteresowany zachowaniem swojej pozycji niż oddaniem klubu dawnym rywalom, konsekwentnie zamykał się na ewentualność jakiejkolwiek zmiany u sterów.
Fani żółto-zielonych nie kryją frustracji – ich marzenie o odnowie klubu brutalnie się rozmyło. Oczekiwany powiew świeżości miał nadejść wraz z Collectif Nantais, który postrzegany był jako jedyna realna szansa na odbudowanie stabilności i powrotu do korzeni. Tymczasem, na kilka miesięcy przed 20. rocznicą prezesury Kity, wszystkich ponownie połączyło rozczarowanie – i rosnąca presja na zmianę władzy.