Świetny Courtois nie wystarczył. Liverpool ogrywa Real. Mac Alister bohaterem
Od początku czuć było elektryczność — mecz Liverpool kontra Real Madryt miał być piłkarskim świętem i rzeczywiście nie zawiódł. Gospodarze niesieni dopingiem Anfield od początku narzucili takie tempo, że defensorzy Realu łapali zadyszkę już w pierwszym kwadransie. Choć Thibaut Courtois długo ciągnął zespół na plecach, jego kunszt i heroiczne interwencje nie wystarczyły, by uratować madrytczyków. Jedna decydująca akcja po rzucie wolnym Dominika Szoboszlaia zakończyła się bramką Alexisa Mac Allistera i to „The Reds” zgarnęli całą pulę.
Nieczęsto widzi się taki spektakl jak ten na Anfield. Liverpool zmiótł swoje ostatnie wątpliwości i od pierwszego gwizdka ruszył na Real Madryt jakby grał nie tylko o punkty, ale o honor całego sezonu. „Królewscy” natomiast – trudno w to uwierzyć – wyglądali momentami wręcz zagubieni, nie mogąc przebić się przez zmasowany pressing gospodarzy.
Gdyby nie Thibaut Courtois, sprawa mogłaby być rozstrzygnięta znacznie wcześniej. Bramkarz Realu popisał się kilkoma paradami z kategorii tych niemożliwych. Najwięcej szumu zrobiła interwencja w 27. minucie po groźnym strzale Szoboszlaia – ten refleks zapamiętają wszyscy na długo. I choć Belg jeszcze długimi fragmentami powstrzymywał Liverpool, to w końcu – po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dominika Szoboszlaia – Alexis Mac Allister znalazł sposób, by wpakować piłkę do siatki głową w 61. minucie.
Mimo bohaterskiej postawy Courtois, Real nie potrafił odpowiedzieć na cios gospodarzy. Goście przez cały mecz grali zaskakująco zachowawczo, praktycznie nie przeprowadzając groźniejszych akcji. Najbliżej powodzenia byli tylko raz – tuż przed przerwą, gdy Jude Bellingham minął Konate, ale uderzył z ostrego kąta prosto w Mamardaszwilego.
Emocji nie brakowało, a jedna z nich dotyczyła spornego zagrania ręką przez Aureliena Tchouameniego. Początkowo sędzia podyktował rzut wolny dla Liverpoolu, potem jednak, po analizie VAR, skończyło się tylko na pośrednim dla gości. Cały Anfield zagotował się z niedowierzania – wydawało się, że decyzja będzie inna.
Po przerwie Real szukał szans, lecz jedyna groźna próba Mbappe minęła bramkę minimalnie. Liverpool utrzymał przewagę i jeszcze kilkukrotnie zmusił Courtois do interwencji. Van Dijk, Ekitike – wszyscy mieli swoje szanse, ale rezultat nie uległ zmianie.
Liverpool – Real Madryt 1:0 (0:0)
1:0 Mac Allister 61
Skład Liverpoolu: Giorgi Mamardaszwili – Conor Bradley, Ibrahima Konate, Virgil van Dijk, Andrew Robertson (88’ Milos Kerkez) – Dominik Szoboszlai, Ryan Gravenberch, Alexis Mac Allister (79’ Curtis Jones) – Mohamed Salah, Hugo Ekitike (79’ Cody Gakpo), Florian Wirtz (88’ Federico Chiesa).
Skład Realu: Thibaut Courtois – Fede Valverde (90’ Brahim Diaz), Eder Militao, Dean Huijsen, Alvaro Carreras – Eduardo Camavinga (69’ Rodrygo), Aurelien Tchouameni, Arda Guler (82’ Trent Alexander-Arnold), Jude Bellingham, Vinicius Junior – Kylian Mbappe.
Żółte kartki: Mac Allister (Liverpool) oraz Vinicius, Huijsen, Bellingham, Carreras (Real). Sędziował Istvan Kovacs (Rumunia).