Benfica – Real Madryt 4:2. Gol bramkarza w ostatniej minucie przesądził o awansie – StolicaSportu.pl

Mourinho triumfuje. Gol bramkarza daje awans Benfice, a Real wypada poza 8. miejsce!

Anatolij Trubin
fot. Yuliia Perekopaiko (Wikimedia CC 4.0)
Domyślna grafika
Eryk
28 stycznia 2026 23:15
3 minuty czytania

Benfica rzuciła się na Real Madryt, a bramkarz Anatolij Trubin został bohaterem, wbijając decydującą bramkę w ósmej minucie doliczonego czasu gry. Spotkanie pełne zwrotów akcji, efektownych bramek i nerwów trwało do ostatnich sekund. "Królewscy" przez moment byli w strefie awansu, ale finalnie spadli aż na dziewiąte miejsce, co zmusi ich do dodatkowego dwumeczu w lutym. Estadio da Luz eksplodowało radością, gdy goście popełniali kosztowne błędy w defensywie, a Jose Mourinho szalał z radości przy linii bocznej.

Na Estadio da Luz emocje sięgały zenitu od pierwszych minut – Benfica nie tylko naciskała, ale co chwila rozrywała szyki obronne gości na strzępy. W pierwszej połowie gospodarze mogli rozstrzelać Real Madryt, gdyby tylko lepiej wykorzystywali swoje okazje. Często brakowało skuteczności lub znakomitych interwencji dokonywał Thibaut Courtois. Real, choć zupełnie nie radził sobie w tyłach, zdołał jako pierwszy wpisać się na listę strzelców po jedynej groźnej akcji w wykonaniu Kyliana Mbappe.

„Królewscy” niespodziewanie przez chwilę znaleźli się w strefie awansu, by skończyć fazę na dziewiątym miejscu. Ta pozycja oznacza konieczność lutowego dwumeczu w 1/16 finału – to zimny prysznic dla kibiców, którzy jeszcze kilka minut wcześniej mogli mieć nadzieję na szybką drogę w dalszej części rozgrywek.

Spotkanie zamieniło się w prawdziwy rollercoaster: Benfica nie tylko zdołała wrócić do gry po szybkiej kontrze, kiedy zdezorientowany Raul Asencio poślizgnął się w decydującym momencie, a Andreas Schjelderup głową doprowadził do remisu. Chwilę później Vangelis Pavlidis wykończył rzut karny po niefrasobliwym faulu Aureliena Tchouameniego. Do przerwy gospodarze byli na prowadzeniu i mogli sobie pluć w brodę, bo sytuacji na kolejne trafienia nie brakowało. Gianluca Prestianni odbił się o mur z Courtois, Schjelderup zawiódł mając otwartą bramkę, a Leandro Barreiro nie trafił piłki z najbliższej odległości.

Druga połowa to kontynuacja ofensywy Benfiki, która zdominowała Real Madryt w środku pola. Po godzinie gry padła trzecia bramka dla gospodarzy – po raz drugi wpisał się na listę strzelców Schjelderup. Choć goście jeszcze poderwali się do walki za sprawą drugiego trafienia Kyliana Mbappe, defensywa Realu przypominała dziurawy ser. Gospodarze bez litości wykorzystywali każdy błąd, a końcówka rozstrzygnęła się w iście filmowych okolicznościach.

W ósmej minucie doliczonego czasu gry, kiedy Benfica stawiała wszystko na jedną kartę, do pola karnego Realu Madryt ruszył bramkarz Anatolij Trubin. Jeden prosty ruch i piłka wylądowała w siatce – bramkarz bohaterem, Benfica w fazie play-off, a Mourinho eksploduje z radości przy linii bocznej. Real rozbity, kończy mecz dwoma czerwonymi kartkami (za drugą żółtą wyleciał Asencio, chwilę później pole gry opuścił Rodrygo).

Kibice przecierali oczy ze zdumienia – sześć goli, fenomenalne interwencje bramkarskie i naprzemienne prowadzenie. Dziurawa defensywa Realu sprawiała, że niemal każda akcja Benfiki pachniała golem. Gospodarze zakończyli spotkanie wynikiem 4:2, pieczętując swój awans po jednym z najbardziej dramatycznych rozstrzygnięć tej fazy rozgrywek. 

BENFICA LIZBONA - REAL MADRYT 4:2 (2:1)
0:1 Kylian Mbappe 30
1:1 Andreas Schjelderup 36
2:1 Vangelis Pavlidis 45+5-karny
3:1 Andreas Schjelderup 54
3:2 Kylian Mbappe 58
4:2 Anatolij Trubin 90+8

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Źródło: Stolica Sportu

Wybrane dla Ciebie